poniedziałek, 13 marca 2017

Sakura, kolia

Japonia to dla mnie takie bogactwo skojarzeń, że gdy stała się tematem kolejnego kalendarzowego wyzwania w Royal Stone, to nie wiedziałam, na co się zdecydować. Z jednej strony niesamowicie bogata tradycja - kimona, gejsze, filozofia, jedzenie i moja ulubiona zielona herbata, z drugiej nowoczesność - anime, trochę dziwne, acz fascynujące subkultury, gry komputerowe, technologie.
Poważnie rozważałam wyhaftowanie Totoro, ale pech chciał, że ktoś już go stworzył w mojej technice i byłoby niezręcznie. Lubię bajki, ale w głębi duszy jestem tradycjonalistką, więc moje myśli podążyły w kierunku miłorzębu japońskiego, ale okazało się, że rośnie w Chinach i z Japonią nic prócz nazwy go nie łączy. Został więc banalny kwiat wiśni, jednak im dłużej o nim myślałam, tym bardziej stawał się niezwykły.


Moją główną inspiracją było piękne kimono, jak sądzę ręcznie malowane, z fantastycznie cieniowanym tłem. Od razu chciałam odwzorować je w mojej pracy.

źródło

Kolia jest więc moją wariacją na temat japońskiego kimona z namalowanymi kwiatami wiśni. Prosta i funkcjonalna, a jednocześnie piekielnie pracochłonna, typowo japońska. Kosztowała mnie mnóstwo nerwów z powodu niewielkiej ilości czasu, jaką miałam na jej wykonanie, a że nie lubię fuszerek i zwykle dążę do perfekcji, to szyłam w każdej wolnej chwili.


Do jej wykonania użyłam koralików Toho, głównie 15o i 11o, czeskiej Preciosy, czarnych i białych Fire Polish, kropli jadeitu, mnóstwa różnokolorowych nici od Miyuki oraz czerwonej skóry do wykończenia tyłu. Zapięcie jest magnetyczne.

Kolor tyłu pracy jest kontrastujący, ale w bardzo japońskim stylu. Zwykle i tak wykańczam swoje prace kolorowymi skórami lub tkaninami, bo to lubię. Tu moja sympatia pasowała jak ulał.


Bardzo się starłam, by kwiatki przypominały prawdziwe, trochę skomplikował mi to kiepski wybór w różach w najdrobniejszych koralikach. 

Pręciki doszywałam na samym końcu, są odstające i plątałyby mi się podczas szycia.


Każdy z pięciu pięciolistnych kwiatków ma dokładnie po 7 pręcików. Liczby 5 i 7 są uznawane przez Japończyków za szczęśliwe.


Ja niespecjalnie wierzę w magię i numerologię, ale lubię matematykę, więc chętnie sobie porachowałam.

Na szczęście roślinne motywy są wdzięcznym tematem do haftowania koralikami :)

Jak już wyżej wspomniałam, bardzo mi brakuje w koralkach większej różnorodności kolorystycznej w danych rozmiarach, żebym mogła osiągnąć lepsze i płynniejsze przejścia. 

Patrząc na te kwiaty, mam ogromną ochotę na wiśnie :) Pamiętacie mój wisienkowy wisior?

Ale na to będę musiała jeszcze trochę poczekać :)


Na razie musi mi wystarczyć kwiat kwitnącej wiśni.




Mam nadzieję, że moja interpretacja Japonii przypadła wam do gustu.


RELACJA Z POWSTAWANIA

Szyłam głównie wieczorami, więc oświetlenie miałam do bani, wybaczcie więc jakość zdjęć. Nie ma ich wiele, ale obrazują ogrom pracy, jakiej wymaga haft koralikowy. Zwłaszcza gdy szyje się nieco ponad jednomilimetrowymi koralkami. To podpowiedź głównie dla tych z was, którzy nie zetknęli się z tą techniką, bądź są tu po raz pierwszy.

Użyłam sztywnego podkładu do haftu koralikowego w kolorze białym i na nim malowałam kredkami elementy, które potem wyszywałam koralikami. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, kliknijcie TU.


Elementy pojawiały się powoli i na początku w ogóle nie przypominały tego, co sobie zamierzyłam.


Dopiero bezpośrednio przed podklejeniem tyłu pracy, zaczęło to mieć ręce i nogi.

***

Kolia, leżąc na płasko ma nieco "kosmiczny" kształt, w każdym razie inny niż moje dotychczasowe prace, a to dlatego, że jest skrojona na miarę. Mam naprawdę chudą szyję (jedyne co mi nie tyje), a chciałam mieć coś zgrabnie przylegającego do ciała.


Żałuję, że nie posiadam żadnego kimona, ani bluzki kopertowej, bo kolia lepiej by się prezentowała. Przynajmniej mam pretekst, by sobie taką kupić ;)



A na gotową kolię możecie zagłosować na stronie konkursu Royal Stone TU lub klikając poniższe zdjęcie.


Praca z największą ilością kliknięć "lubię to", otrzyma nagrodę publiczności, o pozostałych wyróżnieniach decyduje jury, jednak każdy taki "lajk" jest sygnałem, że praca się podoba. Zachęcam też do komentowania w albumie konkursowym.

A jaki jest wasz ulubiony japoński motyw lub co najbardziej kojarzy się wam z tym krajem?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...