poniedziałek, 27 stycznia 2020

Miss Bee, broszka

Tak jak naprawdę boję się żywych owadów, tak od dawna bardzo chciałam sobie jednego z nich uszyć. Brzmi mało logicznie, ale koraliki mają tę właściwość, że można z nich zrobić niemal wszystko i są nieszkodliwe. No chyba, że się je zje, czego nie polecam. 

Oczywiście miałam pewne wątpliwości, ale gdy już zobaczyłam gotowy owoc swoich poczynań, te uleciały bezpowrotnie. Broszka naprawdę fajnie wygląda na odzieży i miło się nosi.

Po głowie chodziła mi pszczoła z gatunku realistycznych, pomijając rozmiary - moja jest zdecydowanie czelabińska. Chciałam ozdobę, która błyszczy, ale jest też podobna do pierwowzoru.

W tym celu sięgnęłam po sztuczne futro. Pszczoły bywają puchate - z tego co zauważyłam uciekając przed nimi.

Natomiast cała reszta to mnóstwo koralików. Najwięcej zabawy miałam ze skrzydłami, bo jest na nich sporo kryształków, jeden obok drugiego. Dużo przyszywania. 

Niemałym wyzwaniem były odnóża, z którymi należy się obchodzić delikatnie. Nie to, że zaraz odpadną, ale łatwo nimi zahaczyć o coś. Ale co to by była za pszczoła bez nóg.


Broszka nie jest największa, ale rozmiarów prawdziwej pszczoły też nie.


Tył podszyłam niebieskim Ultasuede dla kontrastu, poza tym jeden z odcieni niebieskiego jest wg Pantone kolorem tego roku, więc niech będzie z duchem czasu.

Pszczoły lubią pyłek kwiatowy, więc zdjęcie z kwiecistym naszyjnikiem jest tu na miejscu.

Do innej kolii też pasuje, w końcu do pszczoła miodna.


Oczywiscie co to by było za jedzenie lodów, gdyby pszczoła nie chciała trochę podjeść. Swoją drogą, to jedna z licznych traum mojego dzieciństwa ;)

Na koniec z zimorodkiem i biedronką - jak na razie jedynymi moimi broszkami przestrzennymi, lub 3D jak ktoś woli.


Mam nadzieje, że chociaż zima, to pszczółkowa broszka przypadła wam do gustu.
Pozdrawiam ciepło!



poniedziałek, 30 grudnia 2019

Black Diamond, broszka

Broszkę wykonałam na zamówienie bardzo sympatycznej młodej dziewczyny, która wyznała, że bardzo lubi biżuterię, a handmade jest jej bardzo bliski. Na początku miał to być jeden z moich ptaków origami, potem serduszko, a stanęło na diamencie. wiadomo - kobieta zmienną jest, a diamenty są jej najlepszymi przyjaciółmi. 

Motyw diamentu był jednak moim pomysłem. Pani Ania chciała czegoś delikatnego, w miarę możliwości małego, ale oczywiście z błyskiem, kryształkami i odrobiną złota. Nie chciałabym, aby moja biżuteria była powodem niezadowolenia, dlatego wyszłam z propozycją czegoś innego. 

Muszę się też przyznać do czegoś okropnego, nie specjalnie lubię robić rzeczy na zamówienie, ale wiem, że takie jest prawo rynku i należy czasem wyjść ze strefy komfortu. Niestety działam wtedy pod presją własnych ograniczeń i końcowy efekt nie zawsze mi się podoba. Broszkę szyłam więc dwa razy. Pierwsza doczekała się zaledwie konturów, chociaż koniec końców poprawiłam je i wyszyłam "po swojemu". Na pewno pokażę ją w styczniu.

Drugą zrobiłam już dokładnej, chociaż i tak dopatrzyłam się w niej niedociągnięć. Naprawdę czasami trudno mi samej ze sobą wytrzymać.

Mojej zleceniodawczyni zależało na kryształkach, których u góry będzie więcej, a im niżej tym spokojniej. Użyłam więc 4 mm bicone i oponek oraz sporo jedenastek od Toho w różnych kształtach. Trochę okrągłych, nieco heksagonów. 

Broszka jest elegancka, pasuje do wielu stylizacji i, z tego co mi wiadomo, nosi się przyjemnie. 

Zlecenie było błyskawiczne, jak na mnie, więc nie zdążyłam zrobić zbyt wielu zdjęć.

Jest to ostatni wpis tego roku, życzę więc wam udanego Sylwestra i wszystkiego najlepszego w 2020 roku. Wielu koralików i samych udanych projektów!

środa, 11 grudnia 2019

Jak zamontować zapięcie broszki, tutorial

Aby stworzona przez nas biżuteria w technice haftu koralikowego była estetyczna i funkcjonalna, potrzebna jest dbałość o szczegóły. Jakkolwiek widziałam wiele sposobów mocowania zapięć w broszkach, tak wydaje mi się, że mój jest optymalny - trwały i ładny. 
Nie chcę przez to powiedzieć, że inne metody są gorsze, jednak ja preferuję tę, bo dotychczas się na niej nie zawiodłam. 

Umieszczenie bazy pod tekturą, a nie bezpośrednio pod skórką (lub zamszem, albo inną tkaniną) minimalizuje ryzyko przypadkowego wyrwania zapięcia, a także sprawia, że nic się nie wybrzusza. Nie jestem też zwolenniczką przyszywania bazy na wierzchu. Wyjątkiem może być sytuacja, gdy chcemy przerobić gotową biżuterię (np. wisiorek) na broszkę - wtedy istotnie nie ma innego wyjścia.

Potrzebne materiały:
Przed przystąpieniem do pracy przygotujecie sobie wygodne stanowisko i wszystkie materiały. Element wyhaftowany koralikami powinien być równo przycięty. Wybierzcie też uważnie zapięcie, którego chcecie użyć. Nie piszę o tym bez przyczyny, gdyż bazy bywają wadliwe.
Wypróbujcie na kawałku materiału czy igła z zapięcia nie haczy, jeśli tak użyjcie papierowego pilnika do paznokci, by ją wygładzić. Sprawdźcie, czy mechanizm się nie zacina. Upewnijcie się, że rozmiar bazy jest odpowiedni.
Ja zdecydowałam się na bazę ze stali chirurgicznej z zabezpieczeniem przeciw przypadkowemu odpięciu, ale każde inne również będzie dobre.

Wycięcie tektury

O tekturach pisałam już w poradniku o usztywnianiu prac - klik i w razie pytań, odsyłam do niego. Odrysujcie kształt elementu broszki na cienkiej tekturce, a następnie wytnijcie go pomniejszonego o 1 - 2 mm. W ten sposób zrobicie miejsce na szwy.

Umieszczenie bazy pod tekturą

Znalezienie odpowiedniego miejsca na zapięcie wymaga odrobiny wyczucia. Zasadniczo chodzi o to, by broszka dobrze układała się na odzieży, a więc, by nie odstawała jak ucho Misia Uszatka, ani nie latała jak na wietrze. Zapięcie powinno być więc mniejsze niż broszka, ale nie za małe. Czasami przy większych gabarytach biżuterii wskazane jest zastosowanie aż 2 baz. 


Zapięcie montować też można w pionie lub poziomie. Pion ułatwia noszenie broszki na rzemieniu jako naszyjnik, wówczas sytuujemy je w centrum. Poziom nie wyklucza takiej funkcji (można zastosować gotowy lub koralikowy adapter), ale nie zalecam umieszczania go dokładnie w połowie. Optymalnym będzie umiejscowienie go nieco wyżej.

Jeśli zdecydujecie się na montaż bazy pod kątem lub w jakimś nietypowym miejscu, które determinuje kształt broszki i po prostu inaczej się nie da, to upewnijcie się, że finalny produkt będzie dobrze układał się po zapięciu. Można w tym celu tymczasowo przykleić taśmą bazę do haftu i przypiąć taką prowizoryczną broszkę do bluzki. Jeśli uznacie, że dobrze leży, zamontujcie bazę w tym miejscu, jesli nie, dalej szukajcie optymalnej pozycji.

Wklejenie bazy

W tekturce należy wyciąć dwa otworki i umieścić w nich bazę. Następnie przykleić taką konstrukcję do elementu wyhaftowanego koralikami. Można dodatkowo nałożyć odrobinę kleju między metalową bazę i tekturkę. Całość docisnąć i pozostawić do związania spoiny.

Protip; jeśli obawiacie się, że jakichś powodów zapięcie będzie źle funkcjonowało, źle leżało, albo tarło o "plecki", to otworki w tekturze wytnijcie nieco większe. Zamek i sprężynka swobodnie ułożą się w zagłębieniach, a kolejna warstwa, w tym wypadku skóry lub na przykład Super Suede, wszystko ładnie zakryje.

Jak zauważyliście, metalowe bazy mają przy zawiasie niewielki, wystający drucik, ja go chowam pod tekturę, ale można go wyciągnąć na powierzchnię, wtedy broszka będzie miała pełne rozwarcie 180 stopni.

Montaż materiału wykończeniowego


Najprostszym sposobem na umieszczenie zapięcia we właściwym miejscu, jest oznaczenie go na lewej stronie materiału pisakiem. Wystające metalowe części pobrudźcie piskiem, a następnie odciśnijcie je na materiale jak pieczątkę. Teraz bez problemu będziecie wiedzieć, gdzie wyciąć otworki.

Zróbcie to jednak z wyczuciem, dziurkę zawsze można dociąć, jeśli będzie za mała. Dodatkowo skóra, jeśli jej używacie, jest elastyczna i bez problemu można ją dopasować do kształtu zapięcia. Zbyt duże wycięcia będą nieestetyczne. 

Skórkę umieśćcie na swoim miejscu i podklejcie wybranym klejem. Jak zauważyliście, nie docinam jej wcześniej, w obawie przed zrobieniem tego nieuważnie. Doświadczenie podpowiada, że lepiej zrobić to po klejeniu.

Zapięcie zamontowane. Zostaje tylko obszyć broszkę koralikami i można nosić.


Błędy

Żeby nie było tak kolorowo, mnie również zdarzają się błędy, nie tylko ortograficzne, lecz po prostu je ukrywam ;) Najgorzej, gdy się spieszę, a potem sama nie wierzę w to, co zrobiłam. Odsłaniam te niechlubne wróżkowe sekrety, bo ktoś mi powiedział, że moje prace cechuje perfekcja. No jednak nie.


Pomyślicie pewnie, gdzie tu bubel? Jeśli jednak odwrócicie broszkę ogonkiem do dołu, zrozumiecie. Od początku wiedziałam, że będę ją nosić ogonkiem w dół, a mimo to (nie wiedzieć czemu) zamontowałam zapięcie zamkiem do góry. Niestety, takie ułożenie sprawia, że materiał, do którego jest przypięta, wkręca się w zawias pod wpływem grawitacji. Bardzo ucierpiał na tym mój cienki sweter :( Głównym winowajcą jest tu "dynks" zabezpieczający, może w innym typie broszki to nie byłby problem.

W tej broszce nożyczki poszybowały zdecydowanie za daleko. Myślałam, że uda mi się jakoś zamaskować rozcięcie, ale niestety nie. Broszkę zostawiłam dla siebie, bo nigdy nie zdecydowałabym się sprzedać jej klientowi.

A oto przykład za długiej bazy. Nawet nie pamiętam, dlaczego użyłam właśnie takiej, ale jest ona zdecydowanie za duża. Obszywanie broszki koralikami było sporym problemem i całość przez to wygląda nieciekawie. Dziś zdecydowałabym się na coś zgrabniejszego.

***
Mam nadzieję, że mój poradnik przypadł Wam do gustu, jeśli macie pytania lub uwagi, podzielcie się nimi w komentarzu.

Zapraszam też do innych moich poradników w zakładce Porady i Tutoriale.


Nie zgadzam się na rozpowszechnianie tego artykułu bez podania autora i linku do lokalizacji na moim blogu.

poniedziałek, 25 listopada 2019

Poppy Love, bransoletka

Bardzo lubię maki, podobnie jak i inne kwiaty, ale do koralikowych maczków mam szczególny sentyment. Haft koralikowy ma to do siebie, że można nim wykonać dowolny motyw, o ile kolorystyka koralików na to pozwala. Dwa lata temu wyhaftowałam więc swoje pierwsze maki i nie mogę przestać. Postanowiłam więc, zrobić do kompletu bransoletkę.

Bransoletki szyję dość rzadko, ale pomyślałam, że fajne będzie wyglądała na rękawie swetra taka właśnie szeroka biżuteria.

W tym celu sięgnęłam po metalową bazę, której użyłam pierwszy raz. Trochę się bałam, by nie zniszczyć swojej pracy dlatego szyłam naprawdę długo, bez pośpiechu i dokładnie. 

Po ten konkretny kwiatowy motyw sięgałam już nie raz klik i klik, jedynie trochę zmieniłam układ i rodzaj użytych koralików. Tym razem jest tu nieco więcej czeskiej Preciosy.


Wnętrze bransoletki wyściełałam czerwonym Ultrasuede, którego faktura nie będzie się ślizgać po swetrze czy bluzce. 

Zrobienie zdjęć takiej obłej formie, jest dość kłopotliwe. Zdecydowanie lepiej prezentują się płaskie bransoletki :)

A tak prezentuje się na rodzinnej fotce z pozostałymi maczkowymi biżutami. Teraz zastanawiam się nad kolczykami, albo klipsami.

Na moim Instagramie zobaczyć możecie zdjęcie zrobione w czasie tworzenia bransoletki. Zapraszam.

Pozdrawiam ciepło!

piątek, 1 listopada 2019

Forest Treasures, wisior

Kocham las, uwielbiam drzewa. Miałam ogromne szczęście, przez większość swojego życia mieszkać niemal w środku lasu i nigdy nie zapomnę tego okresu. Ów las niestety z czasem karlał, robiąc miejsce pod kolejne zabudowy, aż finalnie stał się po prostu okazalszym parkiem, łączącym skraj mojego miasta z pobliską wsią, dziś będącą w sumie jego dzielnicą. Nie zapomnę jednak zapachu mchu po otworzeniu okna, wszędobylskich wiewiórek i ufnych sarenek podchodzących blisko ludzi. 

Sosny, świerki i modrzewie zamieniłam na jabłonie i dęby, więc drzewa wciąż są pierwszym, co widzę rano. Nie licząc męża ;)

Wisior stworzyłam na 13. ostatnią już inspirację konkursową do kalendarza Royal-Stone na 2020 rok - Grudniowe Dary Lasu.

Zainspirował mnie plaster agatu, który niedawno kupiłam. Brązowy z pasami bardzo przypomina sęk w drzewie.

Obszyłam go w miarę prosty sposób cylindrycznymi koralikami. Dodałam pikotki, małe kuleczki granatu i gałązki jemioły.

Tył podszyłam czerwonym Ultrasuede. Wydziergałam też sznur koralikowy z koralików Toho 11o Opaque Pepper Red na 7 w rzędzie. Użyłam nici Talia 30 i szydełka nr 0,9. Sznur ma około 45 cm długości.

Wracając do jemioły. Listki wyszyłam piętnastkami i kryształkami.


Kulki to jadeity o średnicy 6 mm.

Całość jest bardzo noszalna. Miałam w planach jemiołowe kolczyki, ale zabrakło mi koralików i czasu.

W komplecie z koliami z tegorocznego konkursu. Broszki i kolczyki już się nie zmieściły w kadrze. 

Mam nadzieje, że ta skromna propozycja darów lasu przypadła wam do gustu. Jeśli macie ochotę, to zapraszam do albumu konkursowego --> klik
Będzie mi też miło, jeśli zagłosujecie na moją pracę.



Pozdrawiam listopadowo.



poniedziałek, 14 października 2019

Jesienny liść, broszka

Wybarwiony jesienią liść już tu się pojawił, zrobiłam go na konkurs w zeszłym roku i od razu widziałam, że zrobię kolejny. Konkursy mają to do siebie, że biżuteria, którą na nie szyję, nie zawsze oddaje mnie w 100%. Zwykle temat narzuca pewne elementy, na które nie zdecydowałabym się w innym wypadku. Tamten liść był zbyt ozdobny, zatem kolejny nieco odchudziłam.

Nowa wersja jest prostsza i bardziej noszalna lecz nadal bardzo kolorowa i przykuwająca spojrzenia - dosłownie. Tak naprawdę wcale nie lubię, jak się ktoś na mnie gapi, a ten liść zagwarantował mi publiczną uwagę. Mniemam, że dlatego, że tak się podobał ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...