poniedziałek, 29 czerwca 2020

Strawberry Fields, broszka

Faktem jest, że sezon truskawkowy powoli odchodzi w niepamięć, chociaż pewnie da się jeszcze kupić te smaczne owoce w markecie, ale to już nie to samo. Moim zdaniem najlepsze truskawki to te z pola lub domowej uprawy. 
Liczyłam na to, że uda mi się skończyć tę broszkę w czasie, gdy truskawki będą dopiero nieśmiało pojawiać się na straganach, ale niestety, nie wyrobiłam się. A to mi przypomina, że oprócz tego, że nie spóźniam się na wizyty i spotkania, to z wszystkim innym zawsze mam poślizg.
Wszystko robię na ostatnią chwilę, nawet choroby zakaźne wieku dziecięcego przeszłam dopiero w dorosłości, a niektórych wcale. Wiecznie w niedoczasie.

Broszkowa truskawka była na mojej liście "to do" od kilku lat, ale nie do końca potrafiłam ją sobie zwizualizować. Koraliki niestety mają swoje ograniczenia, zwłaszcza gdy ma się ambitne plany.
 

W sukurs przyszły mi muliny od Ariadny. Miałam już nieśmiały debiut z haftem tradycyjnym przy okazji broszki filiżanki, postanowiłam więc wpleść tę technikę do kolejnego biżuta z koralików.


Oprócz listków, mulinowe są też pestki i ogonek. Z ogonka jestem szczególnie dumna, bo można go formować, a takie bajery są fajne :) Chociaż największym hitem i tak jest reakcja mojego męża na kolor pestek, myślał, że są czarne. Je truskawki codziennie, rozumiecie? ;)


Tył postanowiłam zrobić w miarę neutralny. Sięgnęłam po jasnooliwkowe Ultrasuede. Koraliki to głównie nieduża Preciosa i Delica od Miyuki, plus 15o z Toho do wykończenia brzegów.


Zapięcie, tradycyjnie, z ogranicznikiem zapobiegającym nieplanowanemu odpięciu się, lub przez kogoś. Nie macie pojęcia ile razy ten dynks uratował moje broszki przed zgubieniem lub kleptomanem (bywa i tak).

Wiem, że lubicie tzw. zdjęcia rodzinne. Zarówno pszczoła jak i baloniki całkiem zgrabnie się komponują.

Czasami zamiast przypinać broszkę w tak oczywiste miejsca jak bluzka, wybieram torebkę. Tu dopięłam do tasiemki, żeby nie zniszczyć torebki.

I z panem wielorybem, bo czemu nie?




Próbowałam zrobić sobie selfie, by pokazać chociaż, jak broszka wygląda na żywym obiekcie, ale mój telefon ma ostatnio jakieś kuku i nie zapisuje zdjęć. Tak czy inaczej ostało się tylko to, którego jakość nie powala.


Mam nadzieję, że moja propozycja truskawki przypadła wam do gustu, bo co tu ukrywać, nie jest to nowy temat, przez co trudno zrobić coś oryginalnego. Broszkę będę nosiła mimo ograniczeń towarzyskich w dobie pandemii, może nawet zrobię sobie inny owoc. Obym zdążyła w sezonie ;)
                   
Pozdrawiam wakacyjnie.

PS Zapraszam na mojego Instagrama @bluefairy.art publikuję tam z większą częstotliwością niż na blogu :)

poniedziałek, 18 maja 2020

Feathery, kolia

Faktem jest, że moje wpisy są coraz rzadsze, ale za to staram się, by moja biżuteria była lepsza, a to zabiera czas. Druga rzecz, to mój wysłużony laptop, którego lubię, mimo że mnie zawodzi. Mój mąż bardziej biegły w technologii ostrzega mnie od jakiegoś czasu, że trzeba będzie kupić nowy. Niestety przyzwyczajam się do przedmiotów i kupno laptopa będzie ciężkim zadaniem, ale w końcu ten dzień nastąpi, bo ten ledwie zipie.

Ale do meritum. Oto moja druga propozycja na konkurs Royal Stone - Kalendarz 2021, na piątą już inspirację - Pióro. Tegoroczny motyw przewodni - Przedmioty, nie do końca mi odpowiada, ale pióra są bardzo w moim guście, więc nie potrafiłam sobie odmówić.


Jakiś czas temu zrobiłam pierzastą broszkę, która po głębszym namyśle bardziej kojarzy się z liściem, dlatego tym razem postawiłam na większy realizm.

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Rose Tea, broszka

Raczej nie byłam typem buntowniczej nastolatki, poza małym epizodem na początku liceum, który objawiał się tym, że konsekwentnie odmawiałam ubierania się w kolorowe ubrania, a już nie daj Boże, w kwiatowe desenie. Czerń i workowate fasony, no ewentualnie dżinsy. Pamiętam jak rodzicielka załamywała ręce, a babka rwała włosy z głowy, że nie ma we mnie za grosz kobiecości i najpewniej zostanę starą panną. Raz łaskawie zgodziłam się na długą, czarną spódnicę w delikatny biały print. 

Dziś uwielbiam kolorowe ubrania, a im więcej kwiatków na nich, tym lepiej. Sama nie pamiętam momentu pierwszego zachwytu nad florą, ale szczególnie urzekają mnie róże, bo lubię też ich zapach i smak. Od lat poluję na lody różane, które jadłam tylko kilka razy w życiu, a najlepsze w Łodzi. Róża damasceńska rządzi w moich kosmetykach, chociaż wciąż szukam idealnych perfum z różaną nutą. Niedawno kupiłam sobie cukier różany i umilam nim herbatkę. To już chyba nałóg :)


Kiedy więc Royal Stone ogłosił w tegorocznej edycji konkursu kalendarz 2021 inspirację Filiżanka, a na zdjęciu do inspiracji cudne różyczki na porcelanie, to już wiedziałam.

poniedziałek, 24 lutego 2020

Funny Bunny III, broszka

W tworzeniu biżuterii handmade, przynajmniej u mnie, jest tak, że choćbym nie wiem jak się starała, nigdy nie wychodzi tak samo. Czasami, gdy robię daną rzecz po raz enty, oczekiwać by można, że umiem już na tyle, że powinno wyjść tak samo jak poprzednio. W teorii tak. W praktyce - nie ma szans. Czasami nie ma koralików, których użyłam poprzednio - dosłownie ich nie ma, a producent nie będzie ich już produkował. Nierzadko dochodzę do wniosku, że poprzednio coś mi nie pasowało i zmieniam koncepcję. Ot, życie. Tak było i w tym przypadku.

Kilka lat temu zrobiłam już taką broszkę z użyciem różu i postanowiłam uszyć drugą taką samą. Tyle tylko, że nie ma już tych odcieni różu.

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Miss Bee, broszka

Tak jak naprawdę boję się żywych owadów, tak od dawna bardzo chciałam sobie jednego z nich uszyć. Brzmi mało logicznie, ale koraliki mają tę właściwość, że można z nich zrobić niemal wszystko i są nieszkodliwe. No chyba, że się je zje, czego nie polecam. 

Oczywiście miałam pewne wątpliwości, ale gdy już zobaczyłam gotowy owoc swoich poczynań, te uleciały bezpowrotnie. Broszka naprawdę fajnie wygląda na odzieży i miło się nosi.

Po głowie chodziła mi pszczoła z gatunku realistycznych, pomijając rozmiary - moja jest zdecydowanie czelabińska. Chciałam ozdobę, która błyszczy, ale jest też podobna do pierwowzoru.

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Black Diamond, broszka

Broszkę wykonałam na zamówienie bardzo sympatycznej młodej dziewczyny, która wyznała, że bardzo lubi biżuterię, a handmade jest jej bardzo bliski. Na początku miał to być jeden z moich ptaków origami, potem serduszko, a stanęło na diamencie. wiadomo - kobieta zmienną jest, a diamenty są jej najlepszymi przyjaciółmi. 

Motyw diamentu był jednak moim pomysłem. Pani Ania chciała czegoś delikatnego, w miarę możliwości małego, ale oczywiście z błyskiem, kryształkami i odrobiną złota. Nie chciałabym, aby moja biżuteria była powodem niezadowolenia, dlatego wyszłam z propozycją czegoś innego. 

środa, 11 grudnia 2019

Jak zamontować zapięcie broszki, tutorial

Aby stworzona przez nas biżuteria w technice haftu koralikowego była estetyczna i funkcjonalna, potrzebna jest dbałość o szczegóły. Jakkolwiek widziałam wiele sposobów mocowania zapięć w broszkach, tak wydaje mi się, że mój jest optymalny - trwały i ładny. 
Nie chcę przez to powiedzieć, że inne metody są gorsze, jednak ja preferuję tę, bo dotychczas się na niej nie zawiodłam. 

Umieszczenie bazy pod tekturą, a nie bezpośrednio pod skórką (lub zamszem, albo inną tkaniną) minimalizuje ryzyko przypadkowego wyrwania zapięcia, a także sprawia, że nic się nie wybrzusza. Nie jestem też zwolenniczką przyszywania bazy na wierzchu. Wyjątkiem może być sytuacja, gdy chcemy przerobić gotową biżuterię (np. wisiorek) na broszkę - wtedy istotnie nie ma innego wyjścia.

Potrzebne materiały:
Przed przystąpieniem do pracy przygotujecie sobie wygodne stanowisko i wszystkie materiały. Element wyhaftowany koralikami powinien być równo przycięty. Wybierzcie też uważnie zapięcie, którego chcecie użyć. Nie piszę o tym bez przyczyny, gdyż bazy bywają wadliwe.
Wypróbujcie na kawałku materiału czy igła z zapięcia nie haczy, jeśli tak użyjcie papierowego pilnika do paznokci, by ją wygładzić. Sprawdźcie, czy mechanizm się nie zacina. Upewnijcie się, że rozmiar bazy jest odpowiedni.
Ja zdecydowałam się na bazę ze stali chirurgicznej z zabezpieczeniem przeciw przypadkowemu odpięciu, ale każde inne również będzie dobre.

Wycięcie tektury

O tekturach pisałam już w poradniku o usztywnianiu prac - klik i w razie pytań, odsyłam do niego. Odrysujcie kształt elementu broszki na cienkiej tekturce, a następnie wytnijcie go pomniejszonego o 1 - 2 mm. W ten sposób zrobicie miejsce na szwy.

Umieszczenie bazy pod tekturą

Znalezienie odpowiedniego miejsca na zapięcie wymaga odrobiny wyczucia. Zasadniczo chodzi o to, by broszka dobrze układała się na odzieży, a więc, by nie odstawała jak ucho Misia Uszatka, ani nie latała jak na wietrze. Zapięcie powinno być więc mniejsze niż broszka, ale nie za małe. Czasami przy większych gabarytach biżuterii wskazane jest zastosowanie aż 2 baz. 


Zapięcie montować też można w pionie lub poziomie. Pion ułatwia noszenie broszki na rzemieniu jako naszyjnik, wówczas sytuujemy je w centrum. Poziom nie wyklucza takiej funkcji (można zastosować gotowy lub koralikowy adapter), ale nie zalecam umieszczania go dokładnie w połowie. Optymalnym będzie umiejscowienie go nieco wyżej.

Jeśli zdecydujecie się na montaż bazy pod kątem lub w jakimś nietypowym miejscu, które determinuje kształt broszki i po prostu inaczej się nie da, to upewnijcie się, że finalny produkt będzie dobrze układał się po zapięciu. Można w tym celu tymczasowo przykleić taśmą bazę do haftu i przypiąć taką prowizoryczną broszkę do bluzki. Jeśli uznacie, że dobrze leży, zamontujcie bazę w tym miejscu, jesli nie, dalej szukajcie optymalnej pozycji.

Wklejenie bazy

W tekturce należy wyciąć dwa otworki i umieścić w nich bazę. Następnie przykleić taką konstrukcję do elementu wyhaftowanego koralikami. Można dodatkowo nałożyć odrobinę kleju między metalową bazę i tekturkę. Całość docisnąć i pozostawić do związania spoiny.

Protip; jeśli obawiacie się, że jakichś powodów zapięcie będzie źle funkcjonowało, źle leżało, albo tarło o "plecki", to otworki w tekturze wytnijcie nieco większe. Zamek i sprężynka swobodnie ułożą się w zagłębieniach, a kolejna warstwa, w tym wypadku skóry lub na przykład Super Suede, wszystko ładnie zakryje.

Jak zauważyliście, metalowe bazy mają przy zawiasie niewielki, wystający drucik, ja go chowam pod tekturę, ale można go wyciągnąć na powierzchnię, wtedy broszka będzie miała pełne rozwarcie 180 stopni.

Montaż materiału wykończeniowego


Najprostszym sposobem na umieszczenie zapięcia we właściwym miejscu, jest oznaczenie go na lewej stronie materiału pisakiem. Wystające metalowe części pobrudźcie piskiem, a następnie odciśnijcie je na materiale jak pieczątkę. Teraz bez problemu będziecie wiedzieć, gdzie wyciąć otworki.

Zróbcie to jednak z wyczuciem, dziurkę zawsze można dociąć, jeśli będzie za mała. Dodatkowo skóra, jeśli jej używacie, jest elastyczna i bez problemu można ją dopasować do kształtu zapięcia. Zbyt duże wycięcia będą nieestetyczne. 

Skórkę umieśćcie na swoim miejscu i podklejcie wybranym klejem. Jak zauważyliście, nie docinam jej wcześniej, w obawie przed zrobieniem tego nieuważnie. Doświadczenie podpowiada, że lepiej zrobić to po klejeniu.

Zapięcie zamontowane. Zostaje tylko obszyć broszkę koralikami i można nosić.


Błędy

Żeby nie było tak kolorowo, mnie również zdarzają się błędy, nie tylko ortograficzne, lecz po prostu je ukrywam ;) Najgorzej, gdy się spieszę, a potem sama nie wierzę w to, co zrobiłam. Odsłaniam te niechlubne wróżkowe sekrety, bo ktoś mi powiedział, że moje prace cechuje perfekcja. No jednak nie.


Pomyślicie pewnie, gdzie tu bubel? Jeśli jednak odwrócicie broszkę ogonkiem do dołu, zrozumiecie. Od początku wiedziałam, że będę ją nosić ogonkiem w dół, a mimo to (nie wiedzieć czemu) zamontowałam zapięcie zamkiem do góry. Niestety, takie ułożenie sprawia, że materiał, do którego jest przypięta, wkręca się w zawias pod wpływem grawitacji. Bardzo ucierpiał na tym mój cienki sweter :( Głównym winowajcą jest tu "dynks" zabezpieczający, może w innym typie broszki to nie byłby problem.

W tej broszce nożyczki poszybowały zdecydowanie za daleko. Myślałam, że uda mi się jakoś zamaskować rozcięcie, ale niestety nie. Broszkę zostawiłam dla siebie, bo nigdy nie zdecydowałabym się sprzedać jej klientowi.

A oto przykład za długiej bazy. Nawet nie pamiętam, dlaczego użyłam właśnie takiej, ale jest ona zdecydowanie za duża. Obszywanie broszki koralikami było sporym problemem i całość przez to wygląda nieciekawie. Dziś zdecydowałabym się na coś zgrabniejszego.

***
Mam nadzieję, że mój poradnik przypadł Wam do gustu, jeśli macie pytania lub uwagi, podzielcie się nimi w komentarzu.

Zapraszam też do innych moich poradników w zakładce Porady i Tutoriale.


Nie zgadzam się na rozpowszechnianie tego artykułu bez podania autora i linku do lokalizacji na moim blogu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...