poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Butterfly, broszka

Wakacje dobiegają końca, lato też niedługo odejdzie w zapomnienie, a ja postanowiłam zrobić bardzo letnią broszkę. Bo jakoś tak, ta pora roku zawsze kojarzyła mi się z motylami. Broszka powędrowała do mojej kuzynki, która (co jest skandalem) nie miała jeszcze niczego mojego w hafcie koralikowym. Pomyślałam, że na początek koralikowy motyl będzie w sam raz. Brocha już do niej pofrunęła i spodobała się ;)

To moja ulubiona kuzynka, więc gdyby nie przypadła jej do gustu, szyłabym do skutku ;)

Zrobiłam jeszcze dwie mniejsze przypinki, ale pozwólcie, że pokażę je przy innej okazji.

Broszkę wykonałam w oparciu o papierowego motyla origami z ogólnodostępnej instrukcji Monarch Butterfly, wydanej przez organizację WWF. Link do pdf --> klik

Haft koralikowy w stylu origami nadal mnie fascynuje i z pewnością będę kontynuowała tę serię. Aż trudno mi uwierzyć, że to szósty zwierzak (kurczaczekfoxon boardorigami dove IIorigami magic, funny bunny).


Tradycyjnie użyłam mnóstwa koralików Toho, Preciosa i Fire Polish oraz innych kryształków.

Tył podszyłam jasnobrązowym Ultrasuede i zamontowałam zapięcie z ogranicznikiem. Żeby nowej właścicielce nie odleciał na jakiś kwiatek.

Bardzo mnie kusi wieloryb w takim geometrycznym stylu, ale za nic nie mogę znaleźć czasu na realizację ;)

Na koniec fotka rodzinna na pamiątkę, bo te moje broszki bardzo szybko odchodzą ;)

Mam nadzieję, że motyl i wam przypadł do gustu. Zapraszam również wszystkich do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie.

Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Usztywnianie prac w technice haftu koralikowego

Usztywnienie gotowego haftu przed zakończeniem robótki skórą lub innym materiałem wydaje się dla niektórych oczywistością, dla drugich czymś niepotrzebnym, a dla innych czarną magią. Dostaję jednak na tyle dużo pytań w tej sprawie, że postanowiłam napisać ten poradnik.

Po co w ogóle usztywniać haft koralikowy i czy jest to potrzebne? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo każdy twórca dąży do wypracowania własnych technik i stylu. Czasem więc "wiotka" praca jest częścią zamysłu artystycznego i wygląda ciekawie. Pamiętać należy jednak o tym, że biżuteria tekstylna, a w tym również wykonana techniką haftu koralikowego, może się odkształcać. Sprzyja temu filcowy podkład, na który naszywamy koraliki, ściegi wykonane nicią, a także same koraliki i kamienie, które obciążają materiał. Czasem zbyt ciężka aplikacja nadwyręża podkład i całość zaczyna odstawać. Niekiedy, przy dużych pracach, zwłaszcza koliach, biżuteria przestaje trzymać pierwotny kształt. Do tego dochodzi nieunikniony proces zużywania się podczas noszenia, warunki zewnętrzne, złe przechowywanie itd.

Jest też druga strona medalu, tzw. doopka lub plecki, na których widać wszystkie nierówności po ściegach, kamieniach i kryształkach, trzeba przyznać, że nie jest to estetyczne. Aby to ukryć, należy dodać między gotowy haft, a materiał wykończeniowy jeszcze jedną warstwę tworzywa. I o tym pokrótce będzie ten artykuł.


Do głównych zalet usztywniania prac w technice haftu koralikowego zaliczyłabym:
  • Nadanie stabilności. Praca trzyma kształt, koraliki i kamienie nie "migrują" podczas użytkowania.
  • Estetyczny wygląd tyłu. Ukryte zostają pętelki, szwy, wybrzuszenia i nierówności.
  • Łatwiej zamontować stabilne zapięcie. Szczególnie przydatne w broszkach, pierścionkach, klipsach i niektórych typach bigli.
Jak już napisałam, nie ma potrzeby usztywniania wszystkich prac. To, co idealnie sprawdzi się w przypadku wisiora czy broszki, nie będzie dobrze wyglądało w bransoletce. Dlatego chciałabym podzielić się z wami swoimi rozwiązaniami i pokrótce je omówić. 

TEKTURA

Tektura jest najpowszechniejszym materiałem, jakiego używam w "produkcji" moich prac. Używam jej najczęściej w broszkach i wisiorach oraz do usztywniania większych partii kolii. Nie, nie usztywniam całych kolii, ale o tym za chwilę.

Najlepszym wyborem będzie cienka tekturka, taka jaką znajdziecie w opakowaniach po lekach, ryżu, ciasteczkach, kosmetykach czy niektórych wizytówkach. Nie za cienka, dająca się zginać i przeciąć nożyczkami. Powinna być gadka, bez wybrzuszeń i wytłoczeń, które mogą odznaczać się na skórce. Najlepiej by nie była lakierowana, metalizowania czy nadmiernie wybarwiona, może to utrudniać pracę klejowi. Ideałem byłaby jednokolorowa, ale osobiście nie lubię marnotrawstwa i dlatego używam tego, co mam pod ręką, a żal mi wyrzucić ;)


Moje prace mają czasami w środku bardzo ciekawą lekturę, znaczy tekturę ;)

Co daje tektura?
Tektura doskonale usztywnia wiotkie z natury aplikacje, będąc przy tym tanią i łatwą w obsłudze alternatywą do innych metod. Do tego dobrze współpracuje z niemal wszystkimi klejami



Ponadto tektura świetnie spełnia się w roli dodatkowego zabezpieczenia bazy kolczyka, pierścionka oraz zapięcia broszki. Bazę należy montować pod tekturą, wówczas nawet podczas intensywnego użytkowania biżuterii, ryzyko przypadkowego wyrwania metalowego elementu zdecydowanie maleje. Tak osadzone zapięcie jest też stabilniejsze i nie zwisa smętnie, wyrywając powoli kawałki skóry czy innego materiału;)

U mnie ten "patent" sprawdza się doskonale i jeszcze nie zdarzyła mi się awaria broszki, chociaż było blisko, gdy pewien malec postanowił ją ze mnie zerwać bez odpinania ;) Ucierpiał tylko sweter, honor rękodzielnika ocalał. 


FOLIA PET

Cienka, przezroczysta folia tego typu wykorzystywana jest najczęściej w produkcji butelek do wody mineralnej oraz coraz częściej w opakowaniach różnych produktów. Swoje folie zrecyklingowałam z opakowań po gąbkach do makijażu, pędzlach i jedzeniu. Folię PET można pozyskać też z klisz rtg., teczek na dokumenty lub kupić w sklepie modelarskim.


Tego typu plastik łatwo ciąć, przy czym jest na tyle wytrzymały, że ładnie usztywnia biżuterię. Dobrze współpracuje z klejami polimerowymi na przykład ht2 gutermann czy Hasulith. Używam jej dokładnie z takim samym skutkiem co tektury, z tą przewagą na korzyść PET, że jest wodoodporna i nie łamie się tak łatwo, jak tektura. Potrafi być jednak skuteczniejszą przeszkodą dla igły niż tektura, dlatego zawsze pilnuję, by przyciąć ją tak, alby zostawić kilka milimetrów na ścieg.


Jedną z tych broszek usztywniłam plastikiem, pozostałe tekturą, nawet ja nie widzę różnicy :)

METALOWE BAZY

Jakkolwiek blacha nie jest powszechnym materiałem do usztywniania biżuterii tekstylnej, chociażby dlatego, że trudno ją ciąć, to występuje w formie gotowych baz do modelowania bransolet, naszyjników czy opasek na włosy. Zwykle biżuterię szyje się z uwzględnieniem kształtu i rozmiaru gotowej bazy, która po naklejeniu i wykończeniu przyjmie trwały wygląd przez nią zdeterminowany. 


Jak widać, metalowych baz mi nie brakuje, ale ciągle czekają na swoją kolej. Dotychczas wykorzystałam bazę opaski na włosy, na którą nakleiłam sztuczną skórę. Skóra sama w sobie jest bardzo miękka, dzięki bazie pięknie trzyma kształt. Do przyklejenia filcu, skóry czy innego materiału do blachy, polecam kleje polimerowe oraz E6000.

Jako że mam w najbliższych planach bransoletkę na metalowej bazie, to pozwólcie, że dodam jej zdjęcie za jakiś czas.

Metalowa baza, o ile jest gładka, nie wymaga dodatkowej tektury, czy innego tworzywa, wystarczy wyhaftowany element, materiał wykończeniowy, na przykład skóra, i klej. Haft koralikowy można nakleić też na bazy z drewna, plastiku czy innego materiału, ograniczenie stanowi jedynie ich dostępność. Przewaga metalowych nad nimi polega jednak na tym, że można je modelować, a przez to dopasowywać do anatomii swojej lub klientki.

PAPIER

Chociaż cienka kartka papieru nie usztywni biżuterii, nawet obficie potraktowana klejem, to doskonale nadaje się do maskowania niedoskonałości oraz do technik mieszanych. 


Zadnia część "biżuta" potrafi być bardzo wyboista. Setki ściegów, z lekka sponiewierany filc, tu i ówdzie pagórek po kaboszonie, może zepsuć wygląd nawet najdoskonalszego haftu, jeśli zostawimy taki koszmarek w niezmienionej formie.


Nie zawsze jednak można usztywnić pracę, bo na przykład chcemy by bransoletka swobodnie i luźno układała się na nadgarstku. Oto przykład dwóch moich prac, których niczym nie zabezpieczyłam. Bezpośrednio na gotowy haft nakleiłam cienką skórę naturalną. 


Być może przy innym materiale wykończeniowym wybrzuszenia po szwach i kaboszonach nie byłby aż tak widoczne, ale skóra nie wybacza :) Oczywiście jest to kwestia jedynie estetyki, obie bransoletki (klik, klik) wygodnie się noszą, ale w biżuterii chodzi przede wszystkim o wygląd. Nigdy nie odważyłabym się podarować, czy sprzedać ich komuś w tej formie.  By uniknąć takich widoków, na spód gotowego haftu naklejam kartkę papieru (wystarczy wodny klej typu wikol), a po wyschnięciu naklejam skórę. Różnica jest naprawdę widoczna i wyczuwalna.



Nie polecam kartki papieru do usztywniania, bo nie taka jest jej rola, ma ona zamaskować niedoskonałości, delikatnie ustabilizować robótkę, ale nie wpływać na jej elastyczność. Dlatego bardzo często stosuję papier w tych częściach kolii, które układają się na szyi lub obojczyku, a przód usztywniam tradycyjnie - tekturą lub folią PET. 


Przejście w miejscu, gdzie kończy się tektura, jest ledwo wyczuwalne pod palcami, bo maskuje je papier. Skóra w tym miejscu inaczej "pracuje", co zresztą było moim celem, ale dzięki temu ukrywam to, czego nie chcę pokazywać, a biżuteria układa się tak, jak tego potrzebuję.

INNE MATERIAŁY

Nic nie stoi na przeszkodzie, by nierówności ukryć pod dodatkową warstwą filcu, skóry, flizeliny czy innych cienkich materii. Osobiście nigdy tak nie robiłam. Filc wydaje mi się za gruby, skóry mi szkoda, a flizeliny nie mam ;) Ale Was serdecznie zachęcam do eksperymentowania, przecież gdyby nie ludzka ciekawość nadal siedzielibyśmy w jaskiniach i szlifowali muszelki :)

***

Każda z tych metod ma swoje plusy i minusy, zwolennicy folii powiedzą, że jest wodoodporna, a tektury, że lepiej "oddycha". Ja wychodzę jednak z założenia, że na dłuższą metę nie jest to aż tak ważne, bo biżuteria tekstylna wymaga uważnego użytkowania tak czy inaczej. To delikatne twory, z którymi trzeba obchodzić się ostrożnie, podobnie jak z każdą inną ozdobą, dziełem sztuki czy wszystkimi rzeczami, które kochamy.


Mam nadzieję, że mój poradnik przypadł Wam do gustu, jeśli macie pytania lub uwagi, podzielcie się nimi w komentarzu.

Zapraszam też do innych moich poradników w zakładce Porady i Tutoriale.



Nie zgadzam się na rozpowszechnianie tego artykułu bez podania autora i linku do lokalizacji na moim blogu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...