poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Spring Vibes, kolia

Chyba nie muszę tłumaczyć skąd taki kolorowy projekt ;) Wiadomo! Wiosna. A tak serio, to moja propozycja konkursowa na tegoroczny, kalendarzowy konkurs Royal-Stone właśnie w temacie "wiosna". W tym roku uległy zmianie zasady konkursu, co mnie bardzo cieszy! Jest więcej czasu na stworzenie pracy, techniki ze sobą nie konkurują, ale trzeba dostosować projekt do wyznaczonej palety kolorystycznej (przynajmniej jednego koloru z palety), poza tym - pełna dowolność.

Musiałam więc ruszyć zardzewiałymi komórkami mózgowymi i coś zaprojektować. Odrobinę zniechęcały mnie kolory, bo ani nie lubuję się w różu i pastelach, ani specjalnie nie ma idealnych odpowiedników w koralikach. Tym sposobem moja wiosna to kwiat wiśni - wiadomo - różowy i ala koliber w rajskich kolorach.



Te kwiatki mogliście już u mnie zobaczyć, wykonałam podobne w innej kolii. Są jednak trochę udoskonalone i mniejsze. Zresztą możecie niżej zobaczyć porównanie.


Lubię haftować kwiaty i chociaż męczą mnie wszelkie powtórki, to do tych motywów chętnie wracam.


Kwiatki, czego nie widać na pierwszy rzut oka, mają wystające pręciki. To miłe urozmaicenie płaskiej formy haftu, no i można je miziać ;)


Do haftu kwiatków użyłam koralików Toho w najmniejszym rozmiarze, w głównie 3 kolorach - jasnoróżowym, białym i malinowym. Pręciki początkowo miały wierniej odwzorowywać rzeczywistość, ale żółte akcenty nie pasowały mi do koncepcji. Zmieniłam więc na bardziej stonowane.


W kwieciu radośnie baluje ptaszek, roboczo nazwany koliberkiem, jednak niewiele ma wspólnego z tym małym stworzeniem, chociażby w kwestii umaszczenia.

Chciałam by "fruwał", niemal unosił się w płatkach kwiatów. Postawiłam więc na fakturę. Skrzydła szyte ściegiem wstecznym z kilku rozmiarów koralików wydają się ciąć powietrze. Możliwe jednak, że poniosła mnie wyobraźnia ;)

Ptaszek niemal w całości wyhaftowany jest czeską Preciosą, której kolory nigdy nie zawodzą. Gorzej z rozmiarówką. Główka to mój ostatni preciosowy nabytek - satynowe koraliki Cut w fantastycznych kolorach!

Brzuszek to haft chaotyczny i mnóstwo kryształków różnej maści. Trudno spasować ich kolory z koralikami, więc użyłam tego, co mi wpadło w ręce. Kompletna improwizacja i największy stres. Ptaka prułam chyba trzy razy.

Szyjąc tę kolię, starałam się jak najwierniej trzymać wyznaczonej palety, chociaż nie trzeba było wybierać wszystkich kolorów, wystarczył jeden. Z drugiej strony, gdybym dodała własne propozycje, byłoby mało wiosennie. Chodził mi po głowie czarny jako tło :p

Tył podszyłam naturalną skórą w zielonym kolorze. Mój egzemplarz ma specyficzną, lekko wygnieciona fakturę i delikatnie perłową poświatę. Jest naprawdę ładna.


Zapięcie jest magnetyczne, bardzo mocne. Kuleczki ametystu i fasetowane kryształki połączyłam supełkami na jedwabnej nici. Zielone kulki to jadeit, a ich wybór pozostawiłam mężowi.
Zdjęć z procesu tworzenia tym razem nie będzie.

Kolia, gdy jest nowa,  jest dość sztywna, ale ma to do siebie (dzięki filcowi, skórze i cienkiej tekturce w środku), że szybko dopasuje się do dekoltu. Jednym słowem, wygodnie się uleży. A że raczej jej sobie nie zostawię, to założyłam ją tylko raz, do sesji. Nawet specjalnie umalowałam się w koliowych barwach ;) Cienia na powiekach nie widać dokładnie, bo mam taką a nie inną budowę oka, ale to przepiękny szmaragd o nazwie Absynt. Niekoniecznie mi pasuje, ale uwielbiam ;) Szminkę mniej. Była omyłkowym zakupem, ale się przydała :)

Na moją pracę, a także na inne, które wpadną Wam w oko, możecie zagłosować w albumie konkursowym na facebooku --> klik



Będzie mi miło, jeśli dacie mi łapkę, serduszko, czy inną emotkę lub zostawicie komentarz w albumie. Głosować można do północy 19 kwietnia.

Dajcie znać, co o niej myślicie i czy nosilibyście coś tak barwnego.

środa, 4 kwietnia 2018

Turquoise dream, broszka

Tę broszkę zaczęłam robić jeszcze w zeszłym roku, ale że nie była artykułem pierwszej potrzeby, to rozgrzebaną odłożyłam do pudelka. Gdy wreszcie uznałam, że przyszedł na nią czas, bo wstydem okrywa mnie jej niedokończone wnętrze, dotarło do mnie, że jest jakaś taka "łysa".

Minimalizm i ja to pojęcia, które się wykluczają, ale robiłam wszystko, by ta broszka była "spokojniejsza" od innych moich prac. Brakuje mi nierzucającej się w oczy biżuterii. Niestety moja wewnętrzna natura sroki zawsze wydziera dzioba w proteście i kończy się na tym, że jej ulegam. Tak było i tym razem, bo to co widać poniżej, to wersja po kilku pruciach ;)


Punktem wyjścia był plaster nieregularnego howlitu, który bardzo dobrze udaje turkus. Kamyk jest na tyle ładny, że chociaż unikam wszelkich podróbek, również w kamieniach, uznałam że ma w sobie jakąś szlachetność. 

Niestety trudno opleść taki okaz tradycyjnymi metodami. Dlatego zdecydowałam się na square stitch, myślę że dobrze tu pasuje.

Dla kontrastu postanowiłam dodać odrobiny fioletu i bordo. Te małe kuleczki to szklane bicone, fasetowane granaty, jadeity, malachit i hematyt, jest też maleńka perła. Lubię takie połączania i chętnie po nie sięgam w swoich pracach.

Kropką nad "i" było dodanie jakiegoś "dyndadełka". W tej roli wystąpiła kropla fasetowanego granatu, którą kupiłam specjalnie do tego projektu, chociaż przy okazji innych zakupów. Wcześniej zawiesiłam szklaną kropelkę Drop 10x6 mm, ale jej kolor nie był taki, jaki chciałam. Z wiekiem pogłębia mi się wiele trudnych do zniesienia cech, a jedną z nich jest przesadny perfekcjonizm. Niestety skutkuje to tym, że coraz mniej rzeczy doprowadzam do finiszu, bo mi coś w nich nie gra. Zwykle to "coś" to drobnostka, jak jeden koralik. Sama z sobą ledwo wytrzymuję ;)


Broszka nie jest duża, chociaż przyznaję, że relatywnie ciężka. Całkiem fajnie wygląda na sweterku.


Tył podszyłam ciemnozieloną skórą naturalną o lekkim połysku. Zapięcie wyjątkowo bez mechanizmu zabezpieczającego, ale to egzemplarz dla mnie, więc może być.

Bardzo dawno nie robiłam broszek z kamieniami w roli głównej, ostatnio skupiam się raczej na kryształkach i koralikach, co jest całkowicie w porządku, ale jakaś odmiana zawsze mile widziana. Mam nadzieję, że moja nowa broszka przypadła Wam do gustu.

Pozdrawiam kwietniowo!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...