Pokazywanie postów oznaczonych etykietą guzik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą guzik. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 października 2016

Button Garnet, broszka

Gdy widzę nietypowy guzik, nie potrafię przejść obok niego obojętnie. Mówiąc nietypowy, mam na myśli jakiś rzadki okaz zdecydowanie nie z masowej produkcji. Najfajniejsze są takie stare, z duszą, ale tych jest najmniej i trudno je zdobyć. Czasami jednak można trafić na coś współczesnego, co wygląda jak antyk, a do tego niewiele kosztuje. W czasie kilkudziesięciu lat życia zdążyłam "dorobić" się sporej kolekcji budzących wiele pytań guzików, no bo przecież, po co mi tyle guzików, których do niczego nie przyszywam - brzmią te najczęstsze. Ano po to, by sobie na nie patrzeć ;)

W wakacje przy okazji koralikowych zakupów natrafiłam na fajne szklane guziole, które oczywiście natychmiast kupiłam, tym chętniej, że nie były drogie. Po wstępnej fazie macania i zachwytu zdecydowałam się jeden z nich oprawić i sprezentować mojej kuzynce w formie broszki. Nie byłam pewna, co może jej się spodobać, więc wybrałam coś prostego i nienachalnego, do codziennego noszenia.


Tak naprawdę, trudno nazwać to haftem koralikowym, bo nie miałam tu za wiele szycia, a to dlatego, że nie chciałam niczym popsuć tego pięknego "kaboszonu".


Dodałam więc kulki granatu i kilka pikotków z piętnastek od Toho, i to wszystko.

Broszka nie jest duża, można ją z powodzeniem nosić do pracy.





I w towarzystwie pozostałych łupów. Pewnie niektóre z nich oprawię, zwłaszcza że dzięki krótkim stopkom nie trzeba ich niszczyć. Wystarczy podkleić filcem i gotowe.


Mam nadzieję, że ta mała broszka przypadła Wam do gustu. Ostatnio nawet wzięłam się za coś większego, ale totalnie nie mam siły tego kończyć, więc dziergam kolejną małą rzecz. Taka pora roku :)

Pozdrawiam was ciepło!

niedziela, 25 stycznia 2015

Old Lady, broszka

Gdyby moja prababcia żyła, miałaby dziś 120 lat, zmarła w wieku 88, co i tak jest pięknym wiekiem. Jak nie trudno policzyć, przeżyła kilka wojen i zawirowań historycznych. Zbliżała się już do 40 i jako kobieta niezamężna pomagała rodzicom, aż na prośbę siostry pojechała do Francji, by pomóc jej przy dzieciach, a wróciła z własnym, i z mężem, żeby nie było :) Mój pradziadek był polakiem urodzonym na emigracji i chyba oboje z prababką nie spodziewali się, że los postawi ich na swojej drodze, zwłaszcza że dzieliło ich wszystko, łącznie z wiekiem. Tak czy inaczej, po narodzinach mojej babci, prababka zapragnęła wrócić do ojczyzny, zbliżała się wojna, a ona nie chciała zostawiać najbliższych. Pradziadek całe życie wypominał jej tę nostalgię, bo patrząc na zmiany ustrojowe, Polska nie była przyjaznym krajem, zdecydowanie lepiej żyłoby im się za granicą.

Moja prababka była skromną kobietą, nigdy nie chciała niczego dla siebie, zawsze poświęcała się innym, najpierw rodzicom, potem córce a na końcu wnukom i przez krótką chwilę w ostatnich latach, prawnukom. Nie mam więc po niej wielu pamiątek, oprócz zdjęć, drugiego imienia, kilku dzbanków i guzika. Nie pamiętam, jak guzik trafił w moje ręce, najprawdopodobniej dała mi go do zabawy, niemniej jednak wiem, że należał do niej. Służył staremu płaszczowi i wraz z pozostałymi guzikami nadawał mu charakteru, bo guzik jest piękny. Szklany, ręcznie szlifowany, piękna robota. Po wielu latach dojrzałam do tego, by tchnąć weń nowe życie, został broszką :)


Przed metamorfozą nie wyglądał zbyt zachęcająco, bo odrobinę się sponiewierał pośród innych bibelotów.


Szkło w wielu miejscach się wyszczerbiło, pozbawiając guzik wartości użytkowych, ale dla mnie to nadal prawdziwy skarb.


Podkleiłam go filcem i zaczęłam obszywać. Wybrałam czerń i srebro, bo chcę nim spinać swetry, zależało mi, by był w miarę neutralny i pasował do wszystkiego.


Zdecydowałam się na koraliki od Toho, round i treasure w kolorach Opaque Jet, Frosted Jet i Nickel oraz kryształki Fire Polish Jet, Matte Jet i Hematite.


Tył podszyłam naturalną skórą i zamontowałam zapięcie z ogranicznikiem, żeby go nie zgubić.


Wyszła z tego nieduża, ale dość zgrabna broszka.


I dla kontrastu na nieco innym tle, kiepsko robi się fotki przy tak mizernym świetle:(


A Wy macie jakieś skarby, które doczekały się drugiego życia? Co sądzicie o takim wykorzystaniu pamiątek po bliskich?

***
Na koniec pochwalę się przepięknym naszyjnikiem, który dostałam jakiś czas temu od Magdy z MaManii w ramach Candy. Magdzie już dziękowałam, a teraz chwalę się Wam:)



Pozdrawiam wszystkich ciepło!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...