czwartek, 15 grudnia 2016

Obrus

Wiem, że to blog o rzeczach z koralików, a ten twór niewiele ma z nimi wspólnego, od czasu do czasu, w sumie dość rzadko, trafiają tu inne rzeczy. W końcu to koralikowe opowieści i nie tylko. Ta opowieść zaczęła się bardzo dawno temu, w dniu, w którym po raz pierwszy trafił w moje ręce magazyn ze wzorami na serwety. Przepadłam. A że byłam wówczas marnie sytuowaną licealistką, to chwilę mi zajęło uzbieranie na kordonek. Zrobiłam wtedy niewielką serwetkę, bo od czegoś trzeba zacząć. Potem było kilka bieżników, mniej lub bardziej udanych, zazdrostki, a nawet spódnica. Pewnego dnia uznałam, że moje otoczenie wygląda jak wyjęte z Domku na Prerii, lub Zielonego Wzgórza, czyli niedzisiejszo. Wtedy przystopowałam z przystrajaniem powierzchni płaskich i zajęłam się misiami, swetrami itp.

Przeglądając ostatnio te stare obrusy, bo jakoś ciężko mi się z nimi rozstać, pomimo dziur i przetrać, doszłam do wniosku, że bokiem mi wychodzi ta cała nowoczesność i wszechobecna (również  w moim domu) IKEA. Postanowiłam wydziergać obrus na ławę. Wybrałam "nowoczesny" wzór, więc preria mi nie grozi.

Moje samozadowolenie jest połowiczne, bo oczywiście jestem z siebie dumna, że udało mi się skończyć tak duży projekt i wytrzymać ponad miesiąc bez koralików, jednak efekt nie do końca mi opowiada, ale o tym za chwilę.


Bardzo mi się podoba szary kolor, który wybrałam, nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń, wzór również uważam za udany. Niestety zdecydowałam się na inną włóczkę niż zalecana i to był fatalny w skutkach błąd. 


Wzór pochodzi z magazynu Anna - Burda Polska z lutego 1998 roku, w jego opisie sugerują kordonek DMC Cebelia nr 5, którego nigdzie nie mogłam dostać. Były inne rozmiary, ale nic w szarościach. Ponadto, nie miałam pojęcia, jak drogi jest to materiał! Od początku wiedziałam, że muszę rozszerzyć wzór, więc zamiast sugerowanych 550 gramów, zrobi się 700, a to oznacza, że nie wystarczy mi 250 zł. Jakiś obłęd. Przecież, za każdym razem, jak ktoś by mi poplamił te ćwierć tysiąca (nie licząc kolejnego za 40 dni mojej pracy), to bym doznawała wylewu, apopleksji, zawału, migreny i otwartego złamania, jednocześnie.


Dlatego wybrałam wersję łaskawszą dla portfela i mojej historii medycznej, i kupiłam poliestrowe nici Koral 10. Na początku przeszkadzała mi ich śliskość, ale po jakimś czasie nawet ją polubiłam, bardzo spodobał mi się też kolor, szarosrebrny z delikatnym, perłowym połyskiem.


I wszystko szło wzorowo, wymierzyłam ławę, wymierzyłam gotowe pasy (obrus składa się z 3 zszytych pasów) i leżało jak ulał. Rozprasowałam, zszyłam i przestało pasować. Noż by go. A potem się okazało, że jednak nie rozprasowałam. Tego kordonka nie da się trwale i estetycznie wyprasować, faluje się łajza, jak tylko położę go na ławę. Nie próbowałam tylko krochmalenia, bo mam małe obawy, czy poliester powinno się usztywniać.

Wyciągnęłam z tego ceną lekcję, że nie ma co oszczędzać na materiale i że poliester nie nadaje się na taki obrus. Podejrzewam, że na okrągły, do owalnego stolika, nadawałby się idealnie, bo jest lejący i ciężki, ale tu, kompletny niewypał. No cóż, gościom będę wmawiać, że tak miało być ;)

Włożyłam w niego dużo pracy, niemal 40 dni, jest dość duży 150 x 60, chociaż zmienia rozmiar w zależności od tego, jak i gdzie się go dotknie ;) Być może po Nowym Roku dodziergam mu po kwadracie na długość, niestety wiąże się to z pruciem, a na to nie mam teraz siły.

Pozdrawiam ciepło!

28 komentarzy:

  1. Nie samymi koralikami człowiek żyje. Uśmiałam się czytając, chociaż Tobie pewnie do śmiechu nie było... Obrus jest śliczny i jak dla mnie wygląda dobrze na tej ławie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie było, ewidentnie się wściekłam i prawie rozpłakałam, ale ja akurat jestem nerwus, więc to u mnie zwykła reakcja :) Gorzej z moim mężem, tak się przejął moją rozpaczą, że zaproponował, że przytnie ławę ;) Na szczęście ma słomiany zapał, ława się ostała i obrus też.

      Usuń
  2. Jestem pod wrażeniem - ogromnym! :) Obrus jest naprawdę piękny, podziwiam cierpliwość i samozaparcie, no w ogóle och i ach :) Tak to już jest, że twórca widzi każdą (nawet mikroskopijną) wadę, ale ja, jako laik, wcale jakiegoś dużego falowania nie zauważam - więc myślę, że goście też nie zobaczą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu, to prawda, że autor, zawsze widzi jakieś niedociągnięcia. Pozostaje mi wierzyć, że nikt innych ich nie zauważy :)

      Usuń
  3. Pofalowany, czy też nie wygląda super. Szczerze mówiąc, nie przejmowałabym się tym aż tak strasznie, jeśli podoba Ci się kolor nici i wzór (tak w ogóle to podziwiam za umiejętności:)) to nie patrzyłabym na ta małą wadę materiału:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci Natalko dziękuję za słowa pocieszenia :) Kolor jest naprawdę fajny, dobrze kontrastuje z drewniana podłogą :)

      Usuń
  4. Nie prułabym, jeśli już to naokoło obrusa wydziergałabym jakąś koronkę podobną do któregoś z kwadracików. Obrus jest piękny, wcale nie musi być sztywny, wprost przeciwnie - widać, że "żyje"!
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, całego bym nie pruła! Tylko tyle, żeby wpasować się z kontynuacją motywu, ale jak napisałam, na razie nie mam na to siły. Podoba mi się określenie "żyje", będę się go trzymać :))

      Usuń
  5. Asiu, znając Twoje zamiłowanie do perfekcji jestem w stanie zrozumieć to, że nie jesteś w pełni zadowolona. Ale ja, druga perfekcjonistka ;) mówię Ci,że obrus jest prześliczny. Bardzo podoba mi się jego patchworkowy charrrakter :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, spodobał mi się ten patchwork, co prawda odrobinę zburzyłam oryginalny koncept, bo każdy kwadrat jest inny, a chcąc powiększyć rozmiar, dodałam powtarzające się motywy, ale i tak mi się podoba :)

      Usuń
  6. Oooo, sam filet jest już nie na moje nerwy, a tu jeszcze w poliestrze ... SZACUN. Znam ten kordonek, bo kiedyś kupiłam do nauki frywolitki. Leżał i leżał, aż w końcu przydał się do sznurów koralikowych - znakomity:) Piękny prezent sobie zrobiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja własnie uwielbiam technikę filet, dużo bardziej, że te wszystkie rozszerzane rozety itp. Nie spodziewałam się tylko, że ten poliestrowy drań wywinie mi taki numer, sam sznurek jest sztywny, ale sploty są nieludzko elastyczne, normalnie wyszedł mi obrus guma ;)
      Nie jest trochę za gruby na sznury?

      Usuń
    2. Miałam na myśli DMC Cebelia. Pierwszy udany ukośnik zrobiłam na tym kordonku. Wcześniej męczyłam się ze Snechurką, Karatem itp. aż w końcu dotarło do mnie że kordonek ma być cienki. Więc ten w porównaniu z innymi był cienki. Bransoletka Moje Bargello na blogu jest dziergana na Cebelia:)

      Usuń
    3. Też używam DMC do sznurów, chociaż drogie, ale najlepsze :)

      Usuń
  7. Dla mnie to zupełna magia, bo ja szydełka chyba nigdy w dłoniach nie miałam, chociaż może miałam, ale z pewnością nic szydełkowego nigdy nie stworzyłam ;p jakoś tak wydaje mi się, że cierpliwości by mi brakło :) poza tym jestem zakochana w tym obrusie nie tylko dlatego, że jest piękny, ale też dlatego, że jest w moim najulubieńszym kolorze ;) tak więc jakbyś kiedyś chciała go oddać to ja chętnie przygarnę ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no tak, szarość Paratiisi ;) Chyba się od ciebie zaraziłam :) Ja szydełko uwielbiam, dużo bardziej niż druty, bo podobnie jak koraliki, daje możliwość kreowania czegoś plastycznego, czegoś co się daje łatwo formować. Niestety miałam sporą przerwę z powodu pewnego ścięgna, ale się zagoiło i wracam do gry ;)))

      Usuń
  8. Asiu, tak ma być, śmiało możesz tak mówić :-)
    Mnie się obrus podoba, ma charakter i duszę - kolor jest świetny, wzór fantastyczny. To cudeńko najprawdziwsze!
    I ja się bardzo cieszę, że od czasu do czasu zaskakujesz czymś co nie jest koralikowe :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie zaskakiwałabym częściej, ale nie wiem czy ktoś chce oglądać jedzenie na blogu o koralikach ;)) Na razie urozmaicam treść szydełkowymi opowieściami :)

      Usuń
  9. wszystko w życiu faluje, to obrus nie może? poza tym wcale to mu nie szkodzi.Och, jak ja kiedyś filet lubiłam!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozumiem Pani rozczarowanie i niezadowolenie z efektu kilkutygodniowej pracy. Miałam takie samo doświadczenie z bieżnikiem wykonanym z tych samych nici. Trzy miesiące pracy, kilkaset kwiatków połączonych w obrus o wymiarach 180×45 cm. Dumna ze skończonej pracy wyprasowałam dzieło, położyłam na stole i...... Wpadłam w rozpacz.... Nijak nie udało mi się zmusić bieżnika do trzymania kształtu zbliżonego do prostokąta, do grzecznego leżenia bez falujących brzegów. Krochmalenie Ługą też nie pomogło, ten kordonek w ogóle nie wchłania krochmalu i po wyschnięciu zachowuje się tak samo jak przedtem. Wrzuciłam obrus w czeluść szafy na parę lat. Po zmianie mebli znalazł swoje miejsce na komodzie. Stoi na nim telewizor,dekoder, zegar i szkatułka, które utrzymują go w ryzach. Ponadto ułatwia kotu skok na szafę - łapki mniej się ślizgają po blacie :-)
    Niedawno zaryzykowałam kupno kordonka poliestrowego z Nowej Soli. Jestem bardzo zadowolona. Wygląda zupełnie jak bawełniany, jest matowy, dobrze się krochmali i prasuje. Zrobiłam z niego firanki i zazdrostki do kuchni. O wyborze zadecydowała cena, co ma niebagatelne znaczenie przy projektach pochłaniających duże ilości surowca. Zapoznałam się z opiniami innych pań dziergających z tego kordonka. Jestem zadowolona z efektu :-)
    Pozdrawiam i podziwiam Pani dzieła sztuki prezentowane na blogu - Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Elu, bardzo dziękuję za ten komentarz!
      Nawet nie brałam się za krochmalenie, bo coś czułam nosem, że to niewiele da. Jednak co bawełna, to bawełna i jeśli następnym razem przyjdzie mi do głowy jakiś obrus, to zdecyduję się na rodzimy kordonek z naturalnych włókien.
      Bardzo mnie zaintrygował ten, o którym Pani pisze, poda mi Pani jego nazwę? Może ta jego matowość to klucz do sukcesu, bo Koral jest śliski i błyszczący, może to powód kłopotów.
      Chodzi mi jeszcze po głowie, wypranie go i wtedy prasowanie, może detergent go zdyscyplinuje. Ma Pani z tym jakieś doświadczenia?

      Usuń
    2. Nic na niego nie działa, niestety :-( Moje odczucia co do kordonka Koral są identyczne jak Pani opisała - nitka sztywna jak sznurek, a gotowa robótka jak z gumy,elastyczna i lejąca. Jedyne co kiedyś jeszcze zrobiłam z tych nici to letnia torebka-worek z kordu, czyli grubszej wersji Korala. Wyszła super, wszyscy się nią zachwycają.
      Dużo zrobiłam obrusów i serwet szydełkowych i moim ulubionym kordonkiem jest Maxi oraz kordonki z Ariadny - Muza i Aria. Są dobrze skręcone, gładko merceryzowane, świetnie trzymają formę, dobrze znoszą pranie, blokowanie i prasowanie. Są dostępne niemal wszędzie, cena też znośna, chociaż jak się człowiekowi duży obrus zamarzy, koszty są już niemałe. Niektóre kolory Maxi blakną niestety w praniu,mimo że piorę ręcznie.
      Co do poliestrowego kordonka nowosolskiego proszę wejść na stronę sprawdzonego http://www.odra-zbytsklep.ns48.pl/index.php
      Mają też profil https://m.facebook.com/KordonkiNowosolskie/?locale2=pl_PL
      Można się zapoznać z grubościami i kolorami, oraz kilkoma odcieniami bieli :-) Mają też kordonek bawełniany, ale w niewielkim wyborze.
      W Google warto poszukać opinii o tych wyrobach. Na ich podstawie można podjąć ryzyko kupienia i przetestowania samemu. Nitka jest matowa, ma lekki "włosek", nie jest skręcana tak mocno jak Maxi, ale mocniej niż np. Kaja czy Snehurka. Może sprawić problem z rozwarstwianiem się i wkłuwaniem szydełka między nitki, zwłaszcza przy cienkiej nitce i cienkim szydełku. Nie było to dla mnie większym problemem. Niewątpliwie zaletą jest cena szpulki, na której mieści się ok. 1000-1200 metrów nici.
      Nie mogę się wypowiedzieć na temat trwałości gotowego wyrobu, bo firanki były prane dopiero dwa razy.
      Pozdrawiam serdecznie Ela

      Usuń
  11. Łał! Praca jest ogromna! I naprawdę imponująca :)
    Podziwiam wysiłek, nawet jeśli nie spełnił oczekiwań, to jestem pełna uznania dla cierpliwości!

    OdpowiedzUsuń
  12. nalezy chwalic sie swiatu kazdym pieknem, ktore sie tworzy. material tworczy nie ma tu znaczenia :)
    pozdrawiam! 💞

    OdpowiedzUsuń
  13. Przegapiłam takie dzieło! Ładnie wygląda, podoba mi się nietypowość i nieregularność elementów. Szkoda, że materia niewdzięczna, bo naprawdę świetnie wygląda. :)

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię :) Dziękuję serdecznie za pozostawienie komentarza:) każdy jest dla mnie ważny. W sprawie innej niż temat posta skontaktuj się ze mną mailowo bluefairy.art@gmail.com Reklamy wrzucam do spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...