poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Usztywnianie prac w technice haftu koralikowego

Usztywnienie gotowego haftu przed zakończeniem robótki skórą lub innym materiałem wydaje się dla niektórych oczywistością, dla drugich czymś niepotrzebnym, a dla innych czarną magią. Dostaję jednak na tyle dużo pytań w tej sprawie, że postanowiłam napisać ten poradnik.

Po co w ogóle usztywniać haft koralikowy i czy jest to potrzebne? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo każdy twórca dąży do wypracowania własnych technik i stylu. Czasem więc "wiotka" praca jest częścią zamysłu artystycznego i wygląda ciekawie. Pamiętać należy jednak o tym, że biżuteria tekstylna, a w tym również wykonana techniką haftu koralikowego, może się odkształcać. Sprzyja temu filcowy podkład, na który naszywamy koraliki, ściegi wykonane nicią, a także same koraliki i kamienie, które obciążają materiał. Czasem zbyt ciężka aplikacja nadwyręża podkład i całość zaczyna odstawać. Niekiedy, przy dużych pracach, zwłaszcza koliach, biżuteria przestaje trzymać pierwotny kształt. Do tego dochodzi nieunikniony proces zużywania się podczas noszenia, warunki zewnętrzne, złe przechowywanie itd.

Jest też druga strona medalu, tzw. doopka lub plecki, na których widać wszystkie nierówności po ściegach, kamieniach i kryształkach, trzeba przyznać, że nie jest to estetyczne. Aby to ukryć, należy dodać między gotowy haft, a materiał wykończeniowy jeszcze jedną warstwę tworzywa. I o tym pokrótce będzie ten artykuł.


Do głównych zalet usztywniania prac w technice haftu koralikowego zaliczyłabym:
  • Nadanie stabilności. Praca trzyma kształt, koraliki i kamienie nie "migrują" podczas użytkowania.
  • Estetyczny wygląd tyłu. Ukryte zostają pętelki, szwy, wybrzuszenia i nierówności.
  • Łatwiej zamontować stabilne zapięcie. Szczególnie przydatne w broszkach, pierścionkach, klipsach i niektórych typach bigli.
Jak już napisałam, nie ma potrzeby usztywniania wszystkich prac. To, co idealnie sprawdzi się w przypadku wisiora czy broszki, nie będzie dobrze wyglądało w bransoletce. Dlatego chciałabym podzielić się z wami swoimi rozwiązaniami i pokrótce je omówić. 

TEKTURA

Tektura jest najpowszechniejszym materiałem, jakiego używam w "produkcji" moich prac. Używam jej najczęściej w broszkach i wisiorach oraz do usztywniania większych partii kolii. Nie, nie usztywniam całych kolii, ale o tym za chwilę.

Najlepszym wyborem będzie cienka tekturka, taka jaką znajdziecie w opakowaniach po lekach, ryżu, ciasteczkach, kosmetykach czy niektórych wizytówkach. Nie za cienka, dająca się zginać i przeciąć nożyczkami. Powinna być gadka, bez wybrzuszeń i wytłoczeń, które mogą odznaczać się na skórce. Najlepiej by nie była lakierowana, metalizowania czy nadmiernie wybarwiona, może to utrudniać pracę klejowi. Ideałem byłaby jednokolorowa, ale osobiście nie lubię marnotrawstwa i dlatego używam tego, co mam pod ręką, a żal mi wyrzucić ;)


Moje prace mają czasami w środku bardzo ciekawą lekturę, znaczy tekturę ;)

Co daje tektura?
Tektura doskonale usztywnia wiotkie z natury aplikacje, będąc przy tym tanią i łatwą w obsłudze alternatywą do innych metod. Do tego dobrze współpracuje z niemal wszystkimi klejami



Ponadto tektura świetnie spełnia się w roli dodatkowego zabezpieczenia bazy kolczyka, pierścionka oraz zapięcia broszki. Bazę należy montować pod tekturą, wówczas nawet podczas intensywnego użytkowania biżuterii, ryzyko przypadkowego wyrwania metalowego elementu zdecydowanie maleje. Tak osadzone zapięcie jest też stabilniejsze i nie zwisa smętnie, wyrywając powoli kawałki skóry czy innego materiału;)

U mnie ten "patent" sprawdza się doskonale i jeszcze nie zdarzyła mi się awaria broszki, chociaż było blisko, gdy pewien malec postanowił ją ze mnie zerwać bez odpinania ;) Ucierpiał tylko sweter, honor rękodzielnika ocalał. 


FOLIA PET

Cienka, przezroczysta folia tego typu wykorzystywana jest najczęściej w produkcji butelek do wody mineralnej oraz coraz częściej w opakowaniach różnych produktów. Swoje folie zrecyklingowałam z opakowań po gąbkach do makijażu, pędzlach i jedzeniu. Folię PET można pozyskać też z klisz rtg., teczek na dokumenty lub kupić w sklepie modelarskim.


Tego typu plastik łatwo ciąć, przy czym jest na tyle wytrzymały, że ładnie usztywnia biżuterię. Dobrze współpracuje z klejami polimerowymi na przykład ht2 gutermann czy Hasulith. Używam jej dokładnie z takim samym skutkiem co tektury, z tą przewagą na korzyść PET, że jest wodoodporna i nie łamie się tak łatwo, jak tektura. Potrafi być jednak skuteczniejszą przeszkodą dla igły niż tektura, dlatego zawsze pilnuję, by przyciąć ją tak, alby zostawić kilka milimetrów na ścieg.


Jedną z tych broszek usztywniłam plastikiem, pozostałe tekturą, nawet ja nie widzę różnicy :)

METALOWE BAZY

Jakkolwiek blacha nie jest powszechnym materiałem do usztywniania biżuterii tekstylnej, chociażby dlatego, że trudno ją ciąć, to występuje w formie gotowych baz do modelowania bransolet, naszyjników czy opasek na włosy. Zwykle biżuterię szyje się z uwzględnieniem kształtu i rozmiaru gotowej bazy, która po naklejeniu i wykończeniu przyjmie trwały wygląd przez nią zdeterminowany. 


Jak widać, metalowych baz mi nie brakuje, ale ciągle czekają na swoją kolej. Dotychczas wykorzystałam bazę opaski na włosy, na którą nakleiłam sztuczną skórę. Skóra sama w sobie jest bardzo miękka, dzięki bazie pięknie trzyma kształt. Do przyklejenia filcu, skóry czy innego materiału do blachy, polecam kleje polimerowe oraz E6000.

Jako że mam w najbliższych planach bransoletkę na metalowej bazie, to pozwólcie, że dodam jej zdjęcie za jakiś czas.

Metalowa baza, o ile jest gładka, nie wymaga dodatkowej tektury, czy innego tworzywa, wystarczy wyhaftowany element, materiał wykończeniowy, na przykład skóra, i klej. Haft koralikowy można nakleić też na bazy z drewna, plastiku czy innego materiału, ograniczenie stanowi jedynie ich dostępność. Przewaga metalowych nad nimi polega jednak na tym, że można je modelować, a przez to dopasowywać do anatomii swojej lub klientki.

PAPIER

Chociaż cienka kartka papieru nie usztywni biżuterii, nawet obficie potraktowana klejem, to doskonale nadaje się do maskowania niedoskonałości oraz do technik mieszanych. 


Zadnia część "biżuta" potrafi być bardzo wyboista. Setki ściegów, z lekka sponiewierany filc, tu i ówdzie pagórek po kaboszonie, może zepsuć wygląd nawet najdoskonalszego haftu, jeśli zostawimy taki koszmarek w niezmienionej formie.


Nie zawsze jednak można usztywnić pracę, bo na przykład chcemy by bransoletka swobodnie i luźno układała się na nadgarstku. Oto przykład dwóch moich prac, których niczym nie zabezpieczyłam. Bezpośrednio na gotowy haft nakleiłam cienką skórę naturalną. 


Być może przy innym materiale wykończeniowym wybrzuszenia po szwach i kaboszonach nie byłby aż tak widoczne, ale skóra nie wybacza :) Oczywiście jest to kwestia jedynie estetyki, obie bransoletki (klik, klik) wygodnie się noszą, ale w biżuterii chodzi przede wszystkim o wygląd. Nigdy nie odważyłabym się podarować, czy sprzedać ich komuś w tej formie.  By uniknąć takich widoków, na spód gotowego haftu naklejam kartkę papieru (wystarczy wodny klej typu wikol), a po wyschnięciu naklejam skórę. Różnica jest naprawdę widoczna i wyczuwalna.



Nie polecam kartki papieru do usztywniania, bo nie taka jest jej rola, ma ona zamaskować niedoskonałości, delikatnie ustabilizować robótkę, ale nie wpływać na jej elastyczność. Dlatego bardzo często stosuję papier w tych częściach kolii, które układają się na szyi lub obojczyku, a przód usztywniam tradycyjnie - tekturą lub folią PET. 


Przejście w miejscu, gdzie kończy się tektura, jest ledwo wyczuwalne pod palcami, bo maskuje je papier. Skóra w tym miejscu inaczej "pracuje", co zresztą było moim celem, ale dzięki temu ukrywam to, czego nie chcę pokazywać, a biżuteria układa się tak, jak tego potrzebuję.

INNE MATERIAŁY

Nic nie stoi na przeszkodzie, by nierówności ukryć pod dodatkową warstwą filcu, skóry, flizeliny czy innych cienkich materii. Osobiście nigdy tak nie robiłam. Filc wydaje mi się za gruby, skóry mi szkoda, a flizeliny nie mam ;) Ale Was serdecznie zachęcam do eksperymentowania, przecież gdyby nie ludzka ciekawość nadal siedzielibyśmy w jaskiniach i szlifowali muszelki :)

***

Każda z tych metod ma swoje plusy i minusy, zwolennicy folii powiedzą, że jest wodoodporna, a tektury, że lepiej "oddycha". Ja wychodzę jednak z założenia, że na dłuższą metę nie jest to aż tak ważne, bo biżuteria tekstylna wymaga uważnego użytkowania tak czy inaczej. To delikatne twory, z którymi trzeba obchodzić się ostrożnie, podobnie jak z każdą inną ozdobą, dziełem sztuki czy wszystkimi rzeczami, które kochamy.


Mam nadzieję, że mój poradnik przypadł Wam do gustu, jeśli macie pytania lub uwagi, podzielcie się nimi w komentarzu.

Zapraszam też do innych moich poradników w zakładce Porady i Tutoriale.



Nie zgadzam się na rozpowszechnianie tego artykułu bez podania autora i linku do lokalizacji na moim blogu.

30 komentarzy:

  1. Świetny poradnik. Mamy podobne źródła pozyskiwania tektury ;) u mnie dochodzi jeszcze ostatnia strona bloków rysunkowych czy technicznych. Z plastikiem jeszcze nie próbowałam. Dziękuję pięknie za Twoje pomysły :-* -

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu skończenia studiów rzadko zaopatruję się bloki, czy notatniki, więc nie mam takich tekturek, ale dawniej zbierałam je namiętnie do produkcji pudełek, które potem obklejałam starą tapetą, tkaninami albo gazetami, piękne czasy ;)

      Usuń
  2. Dzięki za taki super szczegółowy poradnik - przeczytałam z zainteresowaniem i na pewno jeszcze do niego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super jal zawsze napisany poradnik :) i utwierdziłam się tylko w tym czym usztywniam niektóre moje prace :) pozdrawiam serdecznie Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie napisane :) co prawda technika nie moja, ale jak mi się kiedyś zachce to już nie będę taka zielona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na przyszłość jak znalazł, osobiście zachęcam do spróbowania się w hafcie, fajna zabawa :)

      Usuń
  5. Uwielbiam Twoje poradniki :) Na użycie plastiku bym nie wpadła, godne zapamiętania i wypróbowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze się sprawdza, zwłaszcza, że trudniej się łamie niż tektura, więc nadaje się tam, gdzie jest dużo wystających elementów wymagających usztywnienia.

      Usuń
  6. Bardzo fajny poradnik. Zawsze warto poznać takie triki.
    Używam i tektury i plastiku choć ostatnio moje hafty to duże prace więc raczej plastiku. Duży arkusz pozyskałam z jakiegoś opakowania(po słuchawkach chyba) nadaje się idealnie. Ostatnio też zdarzyło mi się usztywniać folią PET w strategicznych miejscach naszyjnik sutaszowy. Sznurki pracują trochę inaczej niż filc ale w miejscach gdzie wszywa się np taśmę cyrkonią lub koraliki taki dodatkowy stabilizator bardzo się przydaje.
    Dziękuję, że znowu podzieliłś się z nami swoimi patentami. Bardzo cenię twoje poradniki i nie raz i nie dwa zaglądam. 😀😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie oświecił mąż, że duże arkusze PET można kupić w modelarskim, ale tyle tego wokół, że po co przepłacać ;) Ostatnio pocięłam jakiś jednorazowy pojemnik po torcie i mam folii na lata ;)

      Usuń
  7. Z nieba spadł mi ten post, siedzę dzisiaj od rana i czytam po raz nie wiem już który Twoje poradniki szukając wzmianki o usztywnianiu ! A tu nagle patrze - post !!!! no cud po prostu ! Właśnie skończyłam moją pierwszą w życiu broszkę, która wydaje mi się bardzo miękka :) I szukam na ten temat info :) dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Broszkę warto usztywnić, będzie wyglądać bardziej schludnie. O usztywnianiu pisałam przy okazji tutoriali o montowaniu bazy pierścionka i kolczyków, ale zawsze jako wzmianka. Nareszcie miałam trochę czasu, żeby to ująć bardziej szczegółowo. Cieszę się, że mogłam pomóc kilku duszyczkom :)

      Usuń
  8. Twoje porady jak zwykle na wagę złota :-)
    Świetnie wszystko opisałaś! Mam nadzieję kiedyś wreszcie skorzystać z tych cennych wskazówek :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo pomocne rady :) Spróbuję z flizeliną (bo akurat mam).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj koniecznie. Ja korzystam z tego co pod ręką i nie kupuję już nowych rzeczy bo bym utonęła w tym wszystkim;)

      Usuń
  10. Ja do tej pory stosowałam tylko plastik i praktycznie wszędzie sprawdzał się bardzo dobrze. Tektury się trochę bałam bo sądziłam, że moze byc zbyt nietrwala. Jak widać niepotrzebnie :). No i super patent z tą kartką papieru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tektura potraktowana klejem praktycznie zamienia się w plastik. Zdarzyło mi się przez pomyłkę wyprać broszkę i jak się zorientowałam, byłam przekonana, że do wyrzucenia, ale nic się nie rozkleiło, nie rozlazło, a przecież i tektura, i wikol. Może większa gabarytowo praca by tego nie przeżyła, ale z drugiej strony, w te upały miałam dosłownie przepoconą kolię i też jej nic nie jest. :)

      Usuń
  11. Świetny poradnik :) Bardzo przyjemnie się czytało. Ja przy pierwszej broszce popełniłam błąd i umieściłam zapięcie nad tekturą. Ale teraz już wiem jak postępować przy kolejnych :) I chyba nigdy nie wpadłabym na użycie plastiku czy papieru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest wielki błąd, bo w tej technice nie ma dogmatów, wszystko jest dozwolone, bo daje inny efekt, ma swój urok i podkreśla indywidualizm twórcy. Ale ja mam męża inżyniera, który czasami mnie "prostuje", że przecież to, czy tamto lepiej było tak, czy tak. Jak z tym zapięciem ;)

      Usuń
  12. Bardzo lubię poczytać o tajnikach twoich prac, patrzę potem na zdjecia powstawania i mysle sobie jak zrobic to u siebie zeby było lepiej :) takie warsztaty na zywo to by było coś ;) pozdrawiam i dziekuje za kolejna lekcje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warsztaty na żywo byłyby trochę kłopotliwe dla mnie w tym momencie, ale uzbierał się całkiem pokaźny tom do poczytania :)

      Usuń
  13. uwielbiam Twoje poradniki - są rzeczowe i praktyczne, napisane wszechstronnie :) dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, takie słowa to najlepsza motywacja do dalszej pracy :)

      Usuń
  14. Szkoda, że nie było takiego posta jak zaczynałam swoją przygodę z haftem ;) Jak zawsze super, przeczytałam jednym tchem i mam nadzieję, że pojawi się jeszcze trochę takich poradnikowych wpisów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Asiu, jak zwykle bardzo merytorycznie i profesjonalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O, proszę ile pomysłów. A ja tylko tektura i tektura i butelki się marnują. Super poradnik.

    OdpowiedzUsuń
  17. wspaniały i potrzebny tekst!

    zdjęcia wielce działają na
    wyobraźnię - biegnę szukać
    tych cudów w postach :)

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię :) Dziękuję serdecznie za pozostawienie komentarza:) każdy jest dla mnie ważny. W sprawie innej niż temat posta skontaktuj się ze mną mailowo bluefairy.art@gmail.com Reklamy wrzucam do spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...