poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Back Stitch, trzeba się cofnąć by pójść do przodu

Wszystkie ściegi w hafcie koralikowym, choć czasami brzmią groźnie, są tylko sposobem mocowania koralików do podkładu. Większość koralików jest taka sama - okrągła, ściegów jest kilka, ale przy przebogatym wyborze kolorów i rozmiarów koralików oraz ludzkiej wyobraźni, powstają niemal nieograniczone możliwości stworzenia czego unikalnego.

Z pewnością zastanawialiście się jak to możliwe, że użyliście tych samych materiałów, identycznych technik co inni, a i tak wyszło wam coś niepodobnego do pierwowzoru? Zakładam, że korzystaliście z tutorialu, a nie kopiowaliście czyjejś pracy. Dzieje się tak dlatego, że nikt z nas nie jest robotem, a na to, jak przyszywacie koraliki, składa się mnóstwo zmiennych, takich jak między innymi sposób trzymania narzędzi, budowa anatomiczna dłoni, kondycja oczu, nastrój danego dnia, bodźce zewnętrzne i chyba w najmniejszym stopniu materiały, jakimi pracujecie. Oczywiście to tylko niektóre powody, potraktowane bardzo wybiórczo.

Nie mam wpływu na to, jak pracujecie, ale jeśli macie w sobie pasję i chęć do nauczenia się czegoś nowego, to z wielką przyjemnością podzielę się z wami swoją wiedzą i pokażę, w jaki sposób sama przyszywam koraliki.

Back Stitch

Ścieg wsteczny, chociaż mimo wszystko wolę używać angielskiej terminologii koralikowej, brzmi dość znajomo, i ci z was, którym igła z nitką nie są obce, doskonale wiedzą, z czym się go je.

To podstawowy ścieg w hafcie koralikowym, nie znać go to obraza koralika ;) Trudno powiedzieć skąd się wywodzi i kto po raz pierwszy go użył. Jako że jest identyczny z popularnym ściegiem krawieckim, to pewnie istniał, zanim wynaleziono koraliki. 

Posiada kilka wariacji w zależności od ilości nanizanych na nitkę koralików, czyli two bead back stitch, three... i tak dalej, chociaż przy więcej niż 6 koralikach robi się z niego trochę rozlazły "sticz" i rzadko widuje się takie akrobacje.


***
Zanim zademonstruję jak go wykonać i wyjaśnię, o co chodzi z tym cofaniem, pokażę, do czego go użyć. 

Jest bazą do ściegów peyote oraz square, którymi oplata się kaboszony:


Można ozdobić nim już opleciony kaboszon:


Oraz kontury obiektów, które sobie wymyśliliście, a potem wypełnić je innym ściegiem, lub co wam przyjdzie do głowy:


Ewentualnie zaznaczyć kontury gotowego obiektu, na przykład filigranu:


Albo "obrysować" całą pracę po to by później przyszywane koraliki się nie "wylały":


Lub by zapanować nad kształtem pracy, jeśli wiecie, że linia zaznaczona markerem i tak was nie powstrzyma:


Można całą pracę wykonać ściegiem wstecznym.



Lub tylko niektóre jej elementy, łącząc kilka technik przyszywania koralików obok siebie:


Samemu ściegowi wstecznemu można nadać trochę dzikości, wykonując go różnymi rozmiarami koralików i prowadząc go w różnych kierunkach:


Albo do tej mieszanki dodać różne kształty koralików i jeszcze bardziej poplątać kierunki:


Nadaje się też idealnie do wyszywania precyzyjnych kształtów, jak na przykład liści, czy płatków kwiatów:


***


***
No to czas przejść do części praktycznej, czyli zademonstrować jak ja to robię, a potem krótko, jak można inaczej.

Potrzebne będą: igła, nitka, koraliki (do prezentacji użyłam 8o) i podkład, najlepiej sztywny.

Przed przystąpieniem do przyszywania koralików narysujcie ołówkiem linię pomocniczą dla ściegu. Moją metodę nazywam roboczo 2-3, poniżej sami zobaczycie, na czym polega.

1. Pierwszy krok to wyjście od spodu igłą z nitką na wierzch pracy.


2. Następnie trzeba nabrać igłą 2 koraliki i sprawdzić gdzie wbić igłę, by je przyszyć. Nie można tego zrobić w powietrzu czy "na czuja" jeśli nie macie wprawy. Najlepiej przyłożyć koraliki w miejscu, w którym mają się znaleźć, delikatnie napiąć nitkę przytrzymując palcem i wbić w to miejsce igłę. Tuż za koralikami. Jeśli robótka leży na macie do koralikowania, będzie to bardzo proste.


3. Jeśli miejsce jest ok, trzymaliście się linii, nic się nie wybrzusza etc., to śmiało przejdźcie igłą przez podkład i wyjdźcie spodem. Kolejny krok to powrót igłą na wierzch podkładu pomiędzy dwoma poprzednio przyszytymi koralikami.


4. Przeciągnijcie igłę górą, a następnie przez jeden z koralików (ten z prawej).


5. Teraz można nabrać kolejne 2 koraliki i tak jak poprzednio, po sprawdzeniu gdzie wbić igłę, przyszyć je.


6. Znowu wychodzimy igłą na "powierzchnię", tym razem jednak cofając się o 3 koraliki.


7. Teraz musicie przejść igłą przez 3 koraliki (w prawo).


8. Znowu nabierzcie 2 koraliki, przeszyjcie 3 i tak aż do końca, który sami sobie wyznaczycie.


9. Mój krótki odcinek ściegu, wygląda tak:


Czyli w skrócie, o dwa koralki do przodu, o trzy do tyłu. Metoda 2-3, pozwala na w miarę szybkie przybywanie ściegu i stabilne przyszycie koralików.
***
Innym sposobem przyszywania koralików ściegiem wstecznym jest metodą 2-1, czyli dokładam 2 koraliki, cofam o 1. Metoda 2-1 jest szybka i daje kontrolę nad kształtem ściegu, jednak nie stabilizuje koralików tak mocno, jak metoda 2-3.

1. Dokładam kolejne 2 koraliki.


2. Cofam się o 1 koralik:



3. Przechodzę w prawo przez koralik, dobieram dwa kolejne, przyszywam je i przechodzę igłą od spodu do góry, cofając się o 1 koralik:


***
Kolejnym sposobem, czasami przeze mnie stosowanym, jest metoda 4-2, rzadko się na nią decyduję, ale bywa przydatna podczas przyszywania kryształków.

kliknij obrazek by powiększyć

Ścieg wsteczny jest w tej metodzie dość luźny, dlatego na końcu stabilizuję go, przechodząc przez wszystkie przyszyte paciorki igłą z nitką.


***
Na pierwszy rzut oka ściegi niewiele różnią się od siebie, dopiero przesuniecie palcami po ich powierzchni, pozwala wychwycić różnice w sile mocowania koralików do podkładu:


Od spodu cały ten bałagan wygląda tak, dokładnie widać ile zużyłam nitki:


Oczywiście sami musicie wyczuć, jak chcecie szyć ściegiem wstecznym, co wam się najbardziej podoba i pasuje.

Moje wnioski:
  • Za solidność ściegu odpowiada przede wszystkim liczba dobieranych koralików, dlatego lepiej nabierać ich mało, tzn. jeden, dwa lub trzy, nie więcej.
  • Za jego stabilność odpowiada liczba koralików, o które się cofamy, im bardziej się cofniemy, tym mocniej usztywnimy ścieg.
-----------------------------------
Poprzednią część poradnika o ściegach możecie zobaczyć tu --> KLIK
oraz kolejną --> KLIK
W zakładce porady i tutoriale, znajdziecie wiele przydatnych linków, w tym do instruktaży mojego autorstwa.

Jeśli moje porady okazały się pomocne, wspomnijcie o mnie przy publikacji swoich koralikowych poczynań, a jeżeli macie facebooka, otagujcie mnie hasztagiem#bluefairyart. Wpadnę popatrzeć :)

Pozdrawiam serdecznie :)

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Lazy Stitch czy Running Stitch, i kto tu jest leniwy?

Należę do tych osób, którym od czasu do czasu zdarzają się dziwne przypadki typu déjà vu, niewyjaśniony splot wydarzeń, pewność kto dzwoni, zanim spojrzę na wyświetlacz telefonu, czyli jak powiedziałaby Wyrocznia - błąd w matrixie. Ostatnio na przykład, nie wiedzieć czemu zaczęłam wspominać stary serial o Robinie Hoodzie, nie na głos oczywiście, więc nikt o tym nie wiedział. Chwilę potem mój mąż włączył płytę ze ścieżką dźwiękową w wykonaniu zespołu Clannad, mało tego, włączam internet, a tam artykuł: "Zobacz, jak zmienił się Michael Praed". Z lekka się zmienił.

Są jednak rzeczy, które się nie zmieniają, a należy do nich moja miłość do haftowania koralikami oraz chęć dzielenia się swoją wiedzą, a czasem i niewiedzą, bo wtedy można się czegoś nauczyć wspólnie. Na przestrzeni 2 dni dostałam 3 maile i 2 komentarze z zapytaniem o lazy stitch, uznałam, że to nie może być przypadek i czas coś z tym zrobić :) I zrobiłam, w wyniku czego okazało się, że jedyne co wiem, to że nic nie wiem.

***

Większość nazw okołokoralikowych, w tym i szwów, ma angielskojęzyczne brzmienie, którego nie tłumaczę na nasze, bo raz, brzmiałoby dziwnie, dwa, w internetach łatwiej coś znaleźć używając angielskiego. Wchodząc na zagraniczne blogi, czy czytając magazyny, nie zaprzątam sobie głowy weryfikowaniem zwartych tam informacji, co nie zawsze jest dobre.

Skąd w ogóle nazwa Lazy stitch?

Sam ścieg, podobnie jak inne koralikowe, ma swoje korzenie w kulturze Indian z Ameryki północnej, gdzie występował również pod terminem Lane-stitch. Wyglądał on jednak nieco inaczej niż ten stosowany w dzisiejszym hafcie koralikowym (klik), polegał bowiem na przyszywaniu krótkich, równoległych rządków o takiej samej ilości koralików. Koraliki pokrywały ciasno powierzchnię przedmiotu, np. mokasynów, jednak rządki z nimi były luźne i można je było rozchylić, by zobaczyć skórę. Był to ścieg szybki, niewymagający wielkiej precyzji, powiedzieć nawet można, że dość niedbały i zapewne stąd jego nazwa.

Jeśli chcecie zobaczyć, jak mniej więcej wyglądało to w praktyce, to polecam ten film --> KLIK

Jego zmodyfikowana wersja pojawia się często w pracach amerykańskich beadingerek, gdzie stosuje się go do pokrywania mniejszych powierzchni oraz w różnych kierunkach ułożenia koralików. Można więc nim uzyskać wzór jodełkowy, lub coś na kształt kratki, co przy olbrzymim wyborze koralików i ich kolorów daje piękne efekty. Próbkę ściegu możecie zobaczyć tu --> KLIK

A teraz macie prawo zapytać, dlaczego pisałam, że wykonałam coś ściegiem lazy, skoro wcale tak nie wygląda? Ano dlatego, że jestem "lejzi" i raz gdzieś przeczytałam, że "to", to "TO" i nie tknęło mnie nawet, żeby sprawdzić. Ścieg był łatwy, wiele wysiłku nie wymagał, no jak w mordę strzelił "lazy"!


Zaczęłam więc szukać fachowej nazwy tego, wydawałoby się, fachowego ściegu, żeby wyjaśnić sytuację, i okazało się, że żadnej nie posiada. To po prostu przyszywanie pojedynczo koralików do podkładu, czasami nazywane one bead stitch. Jamie Cloud Eakin, nazywa go "running stitch"*, co nawet do niego pasuje, spotkałam się również z polską nazwą "haft chaotyczny". Nie wiem, czy uda mi się oduczyć nazywania go "lazy", chociaż ostatnio z przekąsem mówię na niego "crazy" ;)

***

Mam jednak w ramach przeprosin za własną niekompetencję i wprowadzanie w błąd, krótki poradnik dotyczący tego ściegu - nie ściegu.

1. Przede wszystkim nie wymaga on żadnych umiejętności, bo tu nic nie musi być prosto i w jednym kierunku. Jeśli potraficie przyszyć jeden koralik, to reszta pójdzie jak z płatka.


2. Polega na pojedynczym przyszywaniu koralików do podkładu:


3. Można w ten sposób przyszywać jakiekolwiek koraliki, kryształki, kamyczki, perełki, małe, duże:


4. Robótkę można szyć z kilku stron, bo nie trzeba pilnować wzoru, no chyba, że jakiś zaplanowaliście.


5. To dobry sposób na wypełnienie przestrzeni, którym wcześniej nadaliście jakieś ramy/kontury:


Lub przyszyliście kaboszony i chcecie czymś wypełnić tło pracy:


6. Najważniejsze to nie przyszywać koralików zbyt ciasno, bo będą się wybrzuszać. Tu mniej znaczy więcej. Jeśli widzicie jakąś lukę i nie daje wam ona spać, wypełnijcie ją mniejszym koralikiem. Możecie również, i ja tak właśnie robię, dobierać podkład pod kolor koralików, wówczas przez ewentualne luki prześwitywał będzie tylko kolor i nikt nawet nie pomyśli, że to nie koralik ;)


7. Ten sposób przyszywania koralików świetnie nadaje się do zabawy kolorem.



Albo gdy chcecie, by barwy przenikały się łagodnie, dając efekt ombre:





albo trójwymiaru, jak na obrazie:



albo, gdy nie macie żadnego pomysłu ;)

8. Jednym z minusów tej metody jest problem ze spruciem, jeśli w trakcie zmienicie koncepcję lub coś chcecie poprawić. Przyszywanie każdego koralika osobno sprawia, że ściegi są gęste i trzymają mocno, naprawdę mocno.


9. Intensywność wkłuć i ilość nitek osłabia podkład, dlatego polecam wybierać jego sztywne odmiany, bardziej odporne na taką eksploatację.

*** 

Ponieważ ścieg ten daje praktycznie nieograniczone możliwości, to kwestia wykorzystania go jest indywidualną sprawą każdego z was. Wszystko zależy od wyobraźni i posiadanych koralików.

Lazy czy running, jeśli kocha się to, co lubi, terminologia nie ma żadnego znaczenia, liczy się zadowolenie z własnej pracy :)


-----------------------------
*Jamie Cloud Eakin "Dimensional Bead Embroidery", wyd. Lark, 2011 r, str. 47

W tekście zamieściłam wiele "klików" odsyłających do obrazów, bo nie mam pozwolenia na ich publikację.
-----------------------------

Kolejne części poradnika o ściegach klik i klik.

Jeśli moje porady okazały się pomocne, wspomnijcie o mnie przy publikacji swoich koralikowych poczynań, a jeżeli macie facebooka, otagujcie mnie hasztagiem#bluefairyart. Wpadnę popatrzeć :)

Pozdrawiam serdecznie!


poniedziałek, 27 lipca 2015

Joan Dark, kolia

Myślicie pewnie, że się ździebko odkleiłam od rzeczywistości, prezentując w środku lata, w rekordowe upały, coś tak mrocznego, ciężkiego, i z miłościwie panującą porą roku nie mającego nic wspólnego. Możecie spekulować, że to kwestia mojego nastroju, depresji nawet, lub odbicie czarnej duszy mojej. Ha! Otóż nie, jestem po prostu bardzo praktycznym człowiekiem i w związku z tym, zrobiłam sobie praktyczną kolię, bo będzie mi pasować do wszystkiego, a szczególnie do mnie samej. 

Jak już kiedyś zdradziłam, załamana kolorystka lat temu kilka, nie mogąc określić pasującej do mnie palety, orzekła, że jedynym kolorem, w którym mi dobrze, jest czarny. Niestety miała rację, co nie znaczy, że nie noszę innych kolorów, noszę, ale źle w nich wyglądam. Przyszedł więc czas na czarny biżut, odkładany w nieskończoność, bo haft czarnymi koralikami to mordęga dla wzroku. Ale nadarzyła się okazja*, to się zmobilizowałam do pracy, przynajmniej miałam dobre światło :)


To bardzo prosty projekt bazujący zaledwie na dwóch kolorach, z widoczną gołym okiem przewagą czerni.


Całą "magię" tworzy nieduża łezka labradorytu, który pomimo wad i uszczerbków (za to miał rewelacyjną cenę), jest jednym z ładniejszych jakie widziałam.


Niesamowicie płonie. Oprawiłam go więc na tyle skromnie na ile pozwoliła mi moja srocza natura ;) W bezpośrednim sąsiedztwie umieściłam czarne kryształki przeróżnej maści, oraz kuleczki hematytu.


Kryształki zamknęłam w kształt, który jeśli się dobrze przyjrzycie,  przypomina oko albo łódkę. 


Tył podkleiłam naturalną skórą z metalicznym efektem.


Na zapięcie wybrałam prosty patent, czyli zapięcie toggle z koralików, zastanawiam się jednak nad wymianą go na magnetyczne, łatwiejsze w obsłudze.


Koraliki jakich użyłam to Toho round 11o w kolorach Opaque Jet i Gold Lustered Dark Chocolate Bronze. Przy wykończeniu brzegów zamieniłam je na rozmiar 15o. Koraliki naszywałam ściegiem lazy stitch.


zdecydowanie bad hair day

Głównym powodem, dla którego nie pokazuje się tu w roli modelki, jest brak umiejętności w robieniu sobie selfików, oraz samokrytycyzm. Jednak to zdjęcie dostało znak Husband Approved, więc jest i debiut ;) Jaki "ludź" by nie był, kolia z pewnością lepiej prezentuje się na nim, niż na ekspozytorze.

*Kolię wykonałam anonimowo (taka formuła by nie było wiadomo na kogo się głosuje) na wyzwanie grupy Beading & Embroidery, wszystkie prace były wyjątkowe, ale moja zwyciężyła :) Nie muszę chyba mówić jak się cieszę, wystarczy spojrzeć na zdjęcie wyżej ;)



Pozdrawiam serdecznie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...