poniedziałek, 23 września 2019

Pumpkin up, kolczyki i przypinka

W zasadzie już jesień, chociaż liście jeszcze zielone, ale z rana zimno i już zdecydowanie nie wakacyjnie. Osobiście uwielbiam tę porę roku. Należę do grona dziwaków, którzy nie przepadają za latem, za to w chłodniejsze miesiące mogą podbijać świat. Poza tym bardzo lubię to, co oferuje wrześniowy warzywniak, ze szczególnym uwzględnieniem dyni.

Dlatego ta inspiracja do konkursu Royal Stone Kalendarz 2020 wywołała u mnie ogromny uśmiech.

Niemniej wcale nie miałam zamiaru brać w niej udziału. Nie czułam się w tym czasie najlepiej. Łokieć bardzo mi dokuczał, z drugiej strony pomyślałam, że to mimo wszystko oklepany motyw i nie stworzę nic oryginalnego więc why bother. 

Tydzień przed terminem składania zgłoszeń jednak wzięłam się za szycie. I tak powstały te maleństwa, które nadal uważam, nie są wielce odkrywcze, ale za to jesienne do granic. A co może lepiej zainaugurować jesień od dyniowego seciku? ;)


Pomarańcz, którego tu nie brakuje, przełamałam odrobiną fioletu. Koraliki to miszmasz wszystkiego co miałam. A że forma jest niewielka, obszyłam je przezroczystymi piętnastkami od Toho, używając nici monofilowej, bo jej nie widać.

Przy tak małej formie problemem było wyszycie konturów. Koraliki okazały się zbyt toporne, a z bajorkiem się jeszcze nie zaprzyjaźniłam. Postanowiłam więc sięgnąć po kordonek i posłużyć się tradycyjnym haftem, o którym mam mgliste pojęcie.

Dosłownie uczyłam się w trakcie szycia, a o mojej ignorancji niech świadczy fakt, że użyłam cienkiego lnianego kordonka, który kompletnie nie nadaje się do haftowania. Jest nierówny i nie współpracuje, ale jakoś go zmusiłam. 

Całość podszyłam pomarańczowym Ultrasuede.

Żałuję, że nie miałam bardziej soczystego odcienia w zasobach.

Kolczyki są maleńkie. W najszerszych miejscach mają 2,8 cm na 3,3 cm i ważą około 2,7 grama każdy. Szyłam je synchronicznie, raz kawałek jednego, potem drugiego, by były równe, jak tylko się da. W tej technice i przy tak małej formie, to dość problematyczna sprawa. 


Tu na męskiej dłoni. Mąż zawsze chętny do pomocy. 

Element przypinki jest tylko nieznacznie większy od kolczykowego i ma 3,2 cm na 3,6 cm w najszerszych miejscach (ze szpilką 7,4 cm) i waży około 4,5 grama. 



Poniżej z liściem, którego jeszcze nie pokazywałam, ale jest to młodszy brat tej broszki --> klik 

Ze sztyftami z kaktusowego kompletu. 

I z całą dotychczasową konkursową ferajną.


Na koniec na żeńskim ludziu. Mina ma w dobitny, acz kulturalny sposób zakomunikować, że dynie są moje i nie jestem skłonna rozstawać się z nimi, przynajmniej na razie.


***

Jeśli macie ochotę, możecie do czwartku zagłosować na moją pracę w albumie konkursowym --> klik


Pozdrawiam już jesiennie!

2 komentarze:

  1. Dyńki są śliczne i bardzo urocze, trzymam kciuki :) Zachwyciło mnie to zdjęcie z jesiennym liściem - no po prostu kwintesencja jesieni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. WhatsApp is simply a void loading the bridge in between me and my husband. From text to funny emojis then video phone call to email. Every little thing is only with WhatsApp. This is my friend to satisfy my everyday requirements. Get Download WhatsApp 2020 for your device

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię :) Dziękuję serdecznie za pozostawienie komentarza:) każdy jest dla mnie ważny. W sprawie innej niż temat posta skontaktuj się ze mną mailowo bluefairy.art@gmail.com Reklamy wrzucam do spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...