Ostatnio nie mam zbyt wiele chęci na rozpisywanie się, co najlepiej widać po ilości postów na blogu. Licho tu z tą treścią. Tym razem również postaram się streszczać, zwłaszcza że zdjęć sporo.
To praca konkursowa. Prawdę mówiąc, nie pokusiłabym się o tak dużą rzecz z innej okazji, po prostu brak mi motywacji. Kolia powstała na konkurs Kalendarz Royal Stone 2018 - Polska. Trudny temat, ale wdzięczny. Kłopot sprawiło mi obiektywne spojrzenie na ojczysty kraj. W tej kwestii jestem zbyt stronnicza, co przesłania mi obraz rzeczywistości. To tak trochę, jak z moimi znajomymi z drugiego końca Polski, którzy zaczęli się zachwycać atrakcjami w moim mieście. Pojęcia nie miałam, że tu jakieś są. Mieszkam tu od urodzenia, więc przestałam je zauważać lub uznawać za atrakcje. Trudno zachwycać się czymś, co widzi się po raz 15436678.
Tak właśnie było z szukaniem inspiracji do konkursowego tematu. Ciężko. Pomogła mi wiosna, chociaż latem byłoby jeszcze łatwiej.
Gdybym miała zobrazować Polskę, byłaby właśnie taka. Prosta, kolorowa i pełna życia. Fakt, kwiaty, pszczoły, miód, ewentualnie bursztyn, można znaleźć też w innych krajach, ale tylko tu mają dla mnie takie znaczenie i siłę. Nawet czuję ten zapach, trochę łąki, trochę ziemi, lekko słodki, kręcący w nosie. To tęsknota za tym, co nieskomplikowane. Poczyniłam też kilka luźnych nawiązań do kultury ludowej, sięgając po koral i motywy maków oraz chabrów.