środa, 26 stycznia 2022

Post włóczkowy - szczury.

 Albo myszy, zależy jak na to spojrzeć. Miałam ochotę na szczurka i znalazłam na etsy fajny wzór (wszystkie linki na końcu posta), tak bardzo mi te szczurki chodziły po głowie, że nie zauważyłam, że autorka sprzedaje myszki ;) To dopiero siła podświadomości! Ale sami przyznajcie, czy one nie wyglądają szczurzo?

Ten sympatyczny zwierz miał być upominkiem, ale ostatecznie został u mnie, a z czasem dołączyli do niego znajomi. Robi się te stworki w jeden wieczór, więc gdyby mi się nie skończyła włóczka, pewnie byłoby ich już tuzin. A wtedy RATuj się, kto może. 



No to zaczynajmy.

Ten był pierwszy. Zrobiłam go z nieco grubszej włóczki niż polecana, przez co jest większy. Generalnie trochę pomieszałam wytyczne, ale co tam, przynajmniej jest oryginalny. 


Szczurek ma usztywniane ciałko, ale nie ręce. Nie miałam właściwego drutu i posiłkowałam się 2mm florystycznym, w sumie dobrze się sprawił, ale na te małe łapki okazał się zbyt toporny.


Szczur dostał imię Konrat, no wiecie KonRAT ;) że niby tak trochę niepoprawnie, ale w zgodzie z koncepcją i wtedy wszedł mój mąż i mówi - O! Zbyszek! Więc jest KonRAT zwany Zbyszkiem i rzecz jasna, podwędził go mąż.


Ale zanim to nastąpiło, mocno nastraszył lalę.



Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
 

Musiałam zrobić kolejnego, ale jakoś tak mi na faceta nie pasował, więc został HonoRATką. Szczurka pozuje z broszką, która nie doczekała się wpisu, nie wiem jak to się stało, ale w tym poście znajdziecie podobną --> klik W ogóle mam trochę biżu, której nigdy nie opisałam na blogu, chcielibyście takie wpisy, czy historię zostawić w tyle i skupić się na tym co tu i teraz?


Od razu zostali ze Zbyszkiem kamRATami.


Honkę wyszydełkowałam z innej włóczki, teoretycznie cieńszej, a jest wyższa od Zbynia o pół ucha.


Szczurka ma już pełen szkielet. W międzyczasie przyszły zamówione druty i mogłam zamontować polecany 1mm, niestety kompletnie się rozjechał w nogach. Dlatego wróciłam do grubszego, ale na łapki powędrował cieńszy. Taki mały mix sprawił, że ciałko jest stabilne, zwierz nawet sam stoi, a ręce są plastyczne i można je dowolnie kształtować. 

Chwycimy się za ręce? Pszebarzo!


Mówisz - masz! A może by tak posurfować w bransoletce? Prawdę mówiąc, chciałam oddać rozmiar tych stworów. Pocket size, bez dwóch zdań.


Ale tak trochę Titanic, nie? ;) Bransoletka z tego wpisu --> klik



Myślę, że na wspomnienie zasługują oczy. Nie miałam pod ręką niczego pasującego, ale przypomniały mi się zachomikowane onyksy i właśnie je dostał Zbyszek. Honoratka natomiast dostała noc Kairu, bo się hipnotyzująco błyszczą.


Gdy już były dwa szczury - jeden brązowy, a drugi bury - postanowiłam zrobić białego. Włóczkę Performance kupiłam w brązie i ecru, a że ten brąz miło się przerabiało, wykorzystałam też drugą.


Ten stworek nie dostał imienia, ale roboczo jest nazywany myszką, bo wyszedł dużo mniejszy od kolegów, no i jest bały. To samo szydełko, ta sama włóczka, oczek nie pomyliłam - wyszedł mikrusek. Zagadka.


Myszka również ma druciany szkielet i ręce. I lubi niuchać ;)


Zapewne jeszcze zrobię kolejne szczury lub myszki. Może pokuszę się o cieńszą włóczkę albo kordonek. Zwierzaki autorki tego wzoru mają 9 cm, tak że ten. Moje trochę za dużo sera zjadły ;)



W roli garderobianej z nową lalą, której jeszcze nie prezentowałam, ale jeśli macie ochotę, zapraszam do poprzedniego lalkowego posta.


Chciałabym też bardzo podziękować za miłe komentarze pod ostatnim postem oraz wiadomości od blogowych koleżanek z zapytaniem co ze mną. Fakt, mało bloguję, a mój profil na FB właściwie dogorywa, za to więcej mnie na IG, chociaż nie aż tak wiele.

W pewnym momencie postanowiłam zrobić sobie przerwę, co prawda nie rzuciłam wszystkiego i nie wyjechałam w Bieszczady, ale po komputer sięgałam właściwie tylko po to, by zrobić zakupy. Miałam serdecznie dość defetyzmu i negatywnych emocji wylewających się ludziom uszami. Pandemia pandemią, ale wyciągnęła z ludzi wszystko co najgorsze. Musiałam opuścić salę, a że zdrowie mi nie dopisywało, to sami rozumiecie ;) Na szczęście te pluszaki skutecznie poprawiają humor i są pozytywną odskocznią od całego zła. Polecam!


No to pa!
METRYCZKI


KonRAT, dla przyjaciół ZBYSZEK

Wzór; KnittedToysNatalia --> klik
Szydełko: 3 mm
Ciałko; RIAL FILATI Soft Wool 04, Drops Safran 57/malwa, drut florystyczny, wypełnienie poliestrowe. 
Oczy: fasetowane onyksy 6 mm
Wzrost; 17 cm wraz z uszami

HonoRATka

Wzór;  KnittedToysNatalia --> klik
Szydełko: 3 mm
Ciałko; Performance Merino Delight 1003/ciepły brąz, Drops Safran 57/malwa, drut florystyczny, wypełnienie poliestrowe.
Oczy: noc Kairu 6 mm
Wzrost: 18 cm z uszami

Biała Myszka

Wzór;  KnittedToysNatalia --> klik
Szydełko: 3 mm
Ciałko; Performance Merino Delight 1002/ecru, Drops Safran 57/malwa, drut florystyczny, wypełnienie poliestrowe. 
Oczy: agaty 6 mm
Wzrost; 15 cm mierzone z uszami

Natalię można też znaleźć na Instagramie --> klik


P.S. Napiszcie co u Was. 

wtorek, 16 listopada 2021

Post włóczkowy - lalki

 Jako że nadal nie ciągnie mnie jakoś szczególnie do koralików, ale do szydełka jak najbardziej, to nazbierało mi się trochę udziergów. Tym razem na tapet wzięłam lalkę. Nie jestem profesjonalistką w amigurumi, zawsze wychodzą mi jakieś niedociągnięcia tu i ówdzie, co wzmaga frustrację, a szczerze chciałabym umieć lepiej, więc postanowiłam sprawdzić jak to robią tuzy szydełka i kupiłam instrukcję.

Wydatek nie jakiś powalający, a satysfakcja osiągnięta ;) Moje lale (bo na jednej nie stanęło) to projekt Pauliny z Yarno. Wszystkie linki będą na dole posta.

Pierwszą lalkę zostawiłam dla siebie i w sumie nadal jej nie dokończyłam, bo nadarzyła się okazja obdarowania pewnych uroczych sióstr i bez zwłoki pospieszyłam dziergać z myślą o nich, a chwilę to zajęło.

Ta łysolka w środku to moja własność i pewnie jeszcze przyjdzie czas na napisanie o niej czegoś więcej w przyszłości. Nie poczytuję bynajmniej tego za pierwsze oznaki zdziecinnienia na starość, że zrobiłam sobie lalę - napomykam tylko, gdyby ktoś się zastanawiał ;) Jakkolwiek lubię sobie na nią zerknąć z uśmiechem, to służy mi bardziej jako punkt odniesienia w dzierganiu, żaden powód do wstydu. Nawet imienia nie ma, mój mąż mówi nań Lalka Bazowa. 

Jej rosłe kompanki (są z włóczek różnej grubości), to lale na wspomniany prezent. Prawdę mówiąc robienie ich było też prezentem dla mnie, bo świetnie się bawiłam szydełkując kolejne ubranka i akcesoria, przebierając je i wyszukując odpowiednich włóczek. Wszystkie motki, jeśli coś z nich zostanie, wykorzystam do zrobienia innych maskotek i skarpetek dla siebie (włóczki skarpetkowe super sprawdziły się na lalkowe sukienki). Wspominam o tym, bo staram się zarzucić nadmierne kupowanie i robić to odpowiedzialnie.

Przez lata uzbierałam mnóstwo niepotrzebnych mi teraz rzeczy i wręcz tonę w kartonach! To co mogę oddaję, a resztę kupuję tak, by wykorzystać do cna. Nadal zdarzają mi się potknięcia w tym temacie, ale poza tym idzie mi całkiem dobrze. 

P.S. mam do oddania sporo akrylowych włóczek, więc gdyby ktoś coś, to policzę tylko za przesyłkę. Chcę się ich pozbyć i zyskać trochę miejsca. Chętni dajcie znać

Wracając do lal. Instrukcja Pauliny jest bardzo czytelna i miło się robi jej projekty, poza tym Paulina szybko odpowiada na maile i doradza, jeśli trzeba. Ja miałam kłopot z dostępnością sugerowanej włóczki, szybko dostałam sugestie zamienników i po problemie. Ceny w Yarno są przyjazne dla portfela, no i idą do kieszeni rękodzielnika. Warto o tym pamiętać.

Jeśli przyglądając się lalkom Pauliny i moim, macie poczucie, że jakieś takie do siebie nie podobne, to macie rację. Mając już doświadczenie z lalą numer jeden, postanowiłam nieco uprościć sobie pracę i zmodyfikować wzór.

Moje lalki są (i takie miały być) size plus. Zwłaszcza lalka poniżej. Podoba mi się taka estetyka i uważam, że warto uzmysławiać dzieciom, szczególnie poprzez zabawę, że ludzie są różni i jest to całkiem normalne. 


Czemu więc nie zrobić lalki bardziej zbliżonej do ludzkiej postaci (abstrahując od nienaturalnie dużej głowy rzecz jasna). No więc zrobiłam lalom duże tyłki ;) ale powstrzymałam się od innych atrybutów, bo to też nie o to chodzi, by były to lalki anatomiczne. Tak czy inaczej kiecki dobrze na nich leżą. I tych kiecek właśnie nie mogłam przestać robić. Każda z lal ma ich aż trzy - z długim rękawem, z krótkim i rozkloszowaną mini! Poza tym torebkę, chustę, opaski na włosy, koszyk, sweter i korale! Byłoby tego więcej, ale musiałam się opanować ;)


A że przebieranie lal jest super, to te mają sporo outfitów. Mogą się nimi wymieniać, bo chociaż lale są różnego wzrostu, to odzież pasuje na obie - zalety włóczki. 


Pakując prezent wstępnie przypisałam im szafy, by uniknąć zamieszania, a potem, niech dziewczynki zarządzają jak chcą.


Brunetka (blondynka zresztą też) dodatkowo otrzyma opaskę  na włosy i czerwoną sukienkę, których jeszcze nie miałam robiąc powyższe zdjęcie. Większość ubranek i akcesoriów to moje własne projekty. Chusta to nieco przestawiony wzór Summer Morning Shawl autorstwa Yuli Tkachenko (wzór jest ogólnodostępny) a sukienki to wariacje na temat sukienki z tutorialu na lalkę - sporo zmienione, moje na przykład mają rozcięcia na plecach i są taliowane. Dzięki takim modyfikacjom małe paluszki nie będą miały problemu z ubieraniem lalek.


Szczególnie dumna jestem z torebki - to całkowity spontan. Buty to gotowce dość tanie na AliExpress, do kupienia też w kilku sklepach u nas, niestety już drożej. Ja swoje mam z Yulihobby, podobnie jak oczy i okulary.


Dużym wyzwaniem były włosy i nadal nie mogę przyzwyczaić się do ich obfitości. No cóż, sama mam ich niewiele, może to dlatego ;)


Ich wygląd to zaleta grubej wełnianej włóczki. Mogłam je doczepiać w mniejszych odstępach, wtedy efekt byłby subtelniejszy.


Chyba będzie mi tych lal brakować, przynajmniej dopóki nie zrobię kolejnych, bo tak się dobrze składa, że po urodzaju męskich przedstawicieli najmłodszego pokolenia w rodzinie i u znajomych, nastąpił urodzaj dziewczynek, które właśnie wchodzą w odpowiedni wiek, by bawić się lalkami. 


Nie omieszkam wykorzystać tej okoliczności, by znów pobawić się ;) 


Gdyby ktoś chciał wiedzieć, lalki są usztywnione drutem florystycznym w szyi (od czubka głowy aż do pępka), mimo iż w instrukcji mają pełen szkielet. Przez to nie stoją samodzielnie (te usztywniane wbrew pozorom też nie do końca), ale dzięki butom robią to z podparciem. Przebieranie takich lal, gdy ręce i nogi są sztywne, nie należy do łatwych, a w rękach czterolatki po kilku takich manewrach kończyny powyginane są we wszystkie strony i potrzebna jest pomoc dorosłych. Nie o to w zabawie chodzi. Usztywniona szyja zapobiega opadaniu głowy i tyle moim zdaniem wystarczy, zwłaszcza że nie skąpiłam kulki sylikonowej i ciałka są dość stabilne.



Tworzenie tych lal było dla mnie ogromną przyjemnością, a jeszcze większą nadawanie im indywidualnych cech (bo każda jest ciut inna), co zapobiegało nudzie. W trakcie szydełkowania ciągle coś zmieniałam, trochę eksperymentowałam i przez to żadna lala spod mojego szydełka nigdy nie będzie taka sama.


Frajdą było też fotografowanie. Najlepszym miejscem do sesji okazał się parapet, bo zapewniał idealne światło, a ponieważ mój aparat padł i polegam wyłącznie na Iphonie, było to kluczowe. Chociaż może się wydać nudne. 


Ciekawa jestem jakie imiona zostaną im nadane, sama nie będę niczego sugerować, niech dziewczynki wybiorą same. A potem dobrze się bawią.


No to pa! 

Czeka mnie jeszcze pakowanie i prewencyjne spryskanie wszystkiego środkiem odkażającym. W innych czasach pewnie bym sobie tym głowy nie zawracała i nawet jeśli wiem, że niczego nie rozsiewam, to wolę mieć pewność. Znalazłam ostatnio w drogerii fajny preparat z przeznaczeniem do tkanin. Latem wystawiłabym wszystko na działanie promieni UV. Jeśli macie jakieś inne sprawdzone sposoby na radzenie sobie ze sterylnością zabawek, napiszcie w komentarzu. 

METRYCZKI;

Lalka brunetka;

Ciałko i włosy; włóczka YarnArt Jeans 73, Sesia Artic 1542 (wzór Alicja z Yarno.pl)

Sweterek; drewniane guziki, włóczka YarnArt Angora Star 514, szydełko 5 mm.

Chusta; Angora Active 847 YarnArt, szydełko 5 mm.

Torebka na ramię; wzór własny, włóczka Drops Safran  57/malwa.

Sukienka z długim rękawem; Drops Fabel 912, wzór własny.

Sukienka z krótkim rękawem; Regia 4-fading 5025

Rozkloszowana sukienka i opaska; Drops Fabel 310


Lalka blondynka;

Ciałko i włosy; włóczka YarnArt Jeans 05, Sesia Artic 1945 (wzór Alicja z Yarno.pl)

Sweterek;  wzór własny, drewniane guziki, włóczka YarnArt Angora Star 3071, szydełko 5 mm.

Chusta; YarnArt Angora De Lux 9561

Torebka na ramię; wzór własny, włóczka Performance Cotton Queen kolor brązowy 227

Sukienka z długim rękawem; Włóczka skarpetkowa Rialto Luxury Sock, wzór własny.

Sukienka z krótkim rękawem; Baby Merino 39 od Drops, szydełko 2,75 - zmodyfikowany wzór ze schematu Alicji.

Rozkloszowana sukienka i opaska; Drops Fabel 159




poniedziałek, 13 września 2021

Kolejny nietypowy post włóczkowy - miś, królik i kocyki

 Jak już wspomniałam poprzednim razem, ostatnio wpadłam we włóczki i dziergam ile mogę. Szczególnie lubię szydełkować dla dzieci, a że pandemia zaskutkowała nowym narybkiem wśród znajomych, to i ja nie próżnuję. Tym razem prezent dostał mały świeżak płci męskiej i jego trzyletnia siostra.

Początkowo zrobiłam tylko kocyk dla malucha, ale potem trafiłam na fajny tutorial na grzechotkę i zrobiła się z tego prawie kolekcja. Bardzo lubię uczyć się nowych rzeczy, tak więc tutoriale niezmiernie mnie pociągają. Na końcu posta znajdziecie wszelkie niezbędne informacje i linki.

Najpierw był kocyk, drugi z kolei ściegiem afgańskim jaki zrobiłam (pierwszy był koc dla mnie), wzór ujął mnie na tyle, że postanowiłam jeszcze z nim podziałać.


Bardzo fajnie się go robi, to świetny relaks dla głowy, może nieco mniejszy dla moich stawów ;) ale robiłam go powoli, nic mnie nie goniło, mogłam się na bieżąco regenerować. Młody był jeszcze w brzuchu mamy - miałam czas.

W całości wydziergałam go włóczką cotton gold od Alize. Nie miałam szydełka tunezyjskiego, bardziej odpowiedniego w tym ściegu, kwadraty są jednak na tyle małe, że Clover Soft Touch sprawdziło się doskonale.

Z kocykowych resztek zrobiłam mały kocyk dla misia, nowa właścicielka lubi bawić się w kładzenie pupili spać.

Mam nadzieję, że misiowi nie będzie zimno ;) Pomysł na tego przystojniaka był prosty, miał być miękki, przyjazny dziecku i raczej prosty w konstrukcji.


Body wydziergałam w jednym kawałku oprócz uszu, które są doszyte, bo dzieci lubią urywać niektóre części, czasem z ciekawości. Tu będzie pod górkę ;) Użyłam tej samej włóczki co w kocyku, ale ogrodniczki są w stu procentach bawełniane.


Wyszedł taki trochę zawadiaka i mam nadzieję, że młodej się spodoba, bo z reguły dziewczynki wolą lalki, sukienki itp., a tu miś i to w portkach. Ale jak sobie przypominam swoje dzieciństwo, to bardzo mi brakowało jakiegoś koleszki w lalkowej menażerii. 


Jak już wszystko było gotowe, to dotarło do mnie, że może młody też by chciał zabawkę? W zasadzie jest za mały, by cokolwiek kumać, ale grzechotka byłaby miłym dodatkiem. Sęk w tym, że nigdy jeszcze nie robiłam czegoś takiego. Znalazłam jednak super tutorial. Link będzie pod postem.


Króliczek jest bawełniany z poliestrowym wypełnieniem i plastikową grzechotką w środku, na bezpiecznej obręczy z drewna bukowego odpowiedniej do gryzienia. Jedynie kołnierz i kokardka są z mieszanki bawełnianoakrylowej. Można go prać, ślinić i walić w szczebelki, powinien przeżyć ;) a jak nie, to ciocia połata.

Zdecydowałam się na przyszycie metki, zastanawiam się też nad zleceniem wykonania takich z moim logo. Muszę to przedyskutować sama z sobą.


Mam nadzieję, że podoba Wam się, co wymyśliłam dla maluchów i jeszcze bardziej, że oni są zadowoleni.

SZCZEGÓŁY

Kocyki;

WZÓR; afgański, ogólnodostępny, szydełko nr 4.

WŁÓCZKA; Cotton Gold Alize w kolorach - 040 błękit, 87 popiel, 493 brąz, 16 turkus, 287 morski, cotton gold batik 3300.


Miś;

CIAŁKO; wzór własny, włóczka Cotton Gold 87 popiel, szydełko nr 3, wypełnienie poliestrowe.

TOREBKA; wzór własny, włóczka Cotton Gold 493 brąz, drewniane koraliki.

OGRODNICZKI; wzór na podstawie Suwanna's craft KLIK, włóczka Performance Cotton Queen 134 jasna zieleń.


Grzechotka;

WZÓR; darmowy "Bunny rattle" autorstwa Niny Cluver z bloga Vonhandmitherz design klik

WŁÓCZKA; 100% bawełna, niestety nie pamiętam jaka, kołnierz i kokardka Cotton Gold 493 brąz, wypełnienie poliestrowe, plastikowa grzechotka, kółko z drewna bukowego.


Pozdrawiam jesiennie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...