Pokazywanie postów oznaczonych etykietą origami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą origami. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 lutego 2020

Funny Bunny III, broszka

W tworzeniu biżuterii handmade, przynajmniej u mnie, jest tak, że choćbym nie wiem jak się starała, nigdy nie wychodzi tak samo. Czasami, gdy robię daną rzecz po raz enty, oczekiwać by można, że umiem już na tyle, że powinno wyjść tak samo jak poprzednio. W teorii tak. W praktyce - nie ma szans. Czasami nie ma koralików, których użyłam poprzednio - dosłownie ich nie ma, a producent nie będzie ich już produkował. Nierzadko dochodzę do wniosku, że poprzednio coś mi nie pasowało i zmieniam koncepcję. Ot, życie. Tak było i w tym przypadku.

Kilka lat temu zrobiłam już taką broszkę z użyciem różu i postanowiłam uszyć drugą taką samą. Tyle tylko, że nie ma już tych odcieni różu.

środa, 12 czerwca 2019

Mr. Whale, broszka

Wielorybia broszka chodziła za mną od kilku lat, ale zadziała się prokrastynacja i te sprawy... Nie wyrobiłam się, a ponieważ to ozdoba w letnich klimatach, jakoś nie czułam weny zimą czy jesienią. Jednak nastały upały i ruszyło mnie sumienie, bo bardzo nie lubię mieć rozgrzebanej roboty aż tak długo. Szablon leżał od dwóch lat i smutno na mnie łypał za każdym razem, gdy otwierałam teczkę z projektami.

Jak już zaczęłam szyć, poszło szybko, poza ostatnim etapem - obszywaniem brzegów. Nie potrafiłam zdecydować się co do koloru i w konsekwencji prułam trzy razy. Stanęło na srebrze. Jest trochę nudno jak na mój gust, ale spójnie. Nie mniej od upału doskwierają mi ograniczenia kolorystyczne w koralikach :( 

Pierwotnie miał to być milutki kaszalot w tradycyjnym stylu, ale ostatecznie przekonał mnie geometryczny projekt origami. Kolekcja się rozrasta. (klik, klik, klik)

poniedziałek, 27 maja 2019

Bad Dog, broszka

Mam ogromną słabość do psów. Gdybym musiała określić, czy jestem team kociara, czy team psiara, zdecydowanie wybrałabym drugą drużynę.

Ze trzydzieści lat temu trafił do nas piesek, który został na ponad dekadę, chociaż miał pobyć w rodzinie, dopóki nie znajdziemy właściciela. Moi rodzice byli przeciwni posiadaniu zwierząt, które wymagają opieki i zaangażowania, bo często nie było nas w domu. Praca, szkoła, wyjazdy. Świnki morskie z klatką można zawsze było podrzucić familii, z psem nie jest już tak łatwo. Z tych samych powodów sama nie decyduję się na czworonoga, chociaż wzdycham do każdego mijanego na ulicy. Niemniej tamta sunia, zabiedzona, niespełna roczna kundelka-przybłęda tak nas chwyciła za serca, że nawet moja zatwardziała w temacie rodzicielka dała się uwieść. To już na zawsze był jej pies, w każdym razie tylko ją uważał za swoją pańcię ;)
To był bardzo mądry, szybko uczący się i kochany czworonóg, czasami sobie go wspominam z rozrzewnieniem.

A broszka to piesek, jak widać, chociaż w niczym nie podobny do mojego.  To raczej typ małego rozrabiaki, który głośno szczeka i uwielbia popołudniowe drzemki.

Zastanawiałam się, dlaczego nie zrobiłam jeszcze psiej broszki i żadna wymówka nie przyszła mi do głowy. Bo to przecież niesamowicie wdzięczny temat, szczególnie na broszkę.

poniedziałek, 4 lutego 2019

Bird, broszka

W tym roku jeszcze nie chwyciłam za igłę i koraliki, jakoś nie mogę się przemóc. Włóczki kuszą bardziej. Jakiś czas temu uszyłam broszkę z serii origami. To czarny gołąb ze srebrnymi konturami. Ten ze złotymi akcentami jest moim ulubionym i noszę go praktycznie cały czas.

Chociaż osobiście wolę złote dodatki, to srebrne koraliki również dobrze się komponują z czernią.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Lisek III, broszka

Można powiedzieć, że przez chwilę zamieniłam swoją pracownię na taśmę produkcyjną. Z myślą o zbliżającej się porze obdarowywania innych prezentami, zrobiłam kilka broszek w stylu origami. To chyba najbardziej pożądane, jeśli mogę to tak określić, spośród moich prac. Bez przerwy dostaję o nie zapytania i pomyślałam - czemu nie, skoro mogę zgodnie z prawem podjąć się czegoś takiego jak sprzedaż nierejestrowana. Sytuacja win - win, niech każdy skorzysta, stąd ostatnio możecie oglądać tu wzmożony ruch misternych zwierzaczków.

Chwilę zajęło mi zrobienie tego stada, bo to dość żmudna praca, zwłaszcza, że staram się z całych sił, by wszystko było zrobione dokładnie, z precyzją i z dobrych materiałów. Szyję więc powoli, ale dokładnie.

Dziś przedstawiam największego z gromadki i najbardziej ognistego liska.


Wybrałam dla niego szczyptę bardzo czerwonych koralików Miyuki, które połączyłam z pomarańczowymi i żółtymi Toho i Preciosa. To one są odpowiedzialne za to, że broszka niemal płonie, gdy się na nią patrzy. 

poniedziałek, 22 października 2018

Lis na bis, broszka

Czasami zarzekam się, że czegoś nie zrobię, a potem jednak robię. Nie przypisywałabym jednak tego faktu kobiecej chwiejności, a sile argumentów, które do mnie w danej chwili przemawiają. W kwestii tak zwanych fundamentalnych zasad życiowych jestem stała, ale pozostałe poglądy u mnie ewoluują i, powiedzieć można, dojrzewam do nich. Tak było z robieniem dwa razy takiego samego projektu, co dawniej wywołałoby u mnie zniesmaczenie na myśl o zalążku jakiejkolwiek masówki. Fuj. Świadomość, że po świecie chodzą dwie osoby w takich samych broszkach, byłaby nieznośna, bo gdzie tu unikalność, indywidualizm, a nawet sztuka za przeproszeniem.

Po latach dotarło do mnie, że jakbym się nie starała, nie ma takiej siły, żeby nawet dziesięć z pozoru takich samych broszek było identycznych. Każda z nich zawsze będzie jedyna i niepowtarzalna, bo po prostu nie da się zrobić dwóch identycznych. Podobne - owszem, identyczne - nie ma szans. Takie prawo haftu koralikowego, że dopóki szyje człowiek, nie maszyna, to koralik za każdym razem będzie inaczej przyszyty. Nie wspominając o kompulsywnych podszeptach wyobraźni, na wykorzystanie coraz to innych kolorów. 

Zrobiłam więc kolejną broszkę liska origami, ciut mniejszego niż pierwowzór, ale w żadnym razie takiego samego. Po prostu nie miałam już koralików, których użyłam wówczas, za to miałam trochę nowych, a i nie pamiętałam dokładnie, jak tamtego wykonałam.


Mniejsza forma wymagała mniejszych koralików, dlatego robiłam go wieki :) ale efekt bardzo mi się podoba.

W tle kolejne liskowe broszki, jeszcze nie obszyte na brzegach, i jak widać, każdy odrobinę inaczej umaszczony. 


Broszka wkrótce trafi do nowej właścicielki, pozostałe jeszcze ich nie mają ;)


Tradycyjnie na koniec pamiątkowe zdjęcie grupowe, tylko gdzieś mi łódkę wcięło. :)



Pozdrawiam Was ciepło!

poniedziałek, 10 września 2018

Heartbeat, broszka

Powoli i z wrodzoną ślamazarnością kończę zaczęte projekty i nadrabiam zaległości w pokazywaniu ich na blogu. Niestety taką mam naturę, że trudno mi zmobilizować się do skończenia czegoś, jeśli robię już coś innego. Teraz na przykład pochłonęły mnie włóczki i druty, więc koraliki poszły w odstawkę.

To serce jest jednym z takich porzuconych projektów. Prawdę mówiąc, dziś zrobiłabym je ciut inaczej, może wówczas zabiłoby dla mnie mocnej, a tak poszło w odstawkę na kilka tygodni.

To kolejna próba okiełznania origami w koralikowej formie. Niestety nie znalazłam papierowej składanki z zadowalającą mnie formą serca, dlatego powstał taki oto geometryczny kompromis.

wtorek, 17 lipca 2018

Paper Plane, broszka

W całej swojej, nazwijmy to karierze, nie robiłam jeszcze niczego haftowanego koralikami dla mężczyzny. Prawdę mówiąc, nawet nie wyobrażałam sobie żadnego w mojej biżuterii, nie dyskryminując nikogo rzecz jasna. Jeśli jednak pan jakiś gustuje w wielkich i kolorowych biżutach, to nie mam z tym problemu, ale nie trafiłam jeszcze na takiego. Dlatego sporym szokiem była dla mnie prośba mojego męża. 

Tytułem wstępu powinnam nieco nakreślić sylwetkę mojego ślubnego ;) Gdy go poznałam, był typowym absolwentem polibudy, a więc sztruksy, za duży T-shirt i totalny tumiwisizm w kwestii tak zwanego imidżu. Sporo pedagogicznego wysiłku kosztowało mnie przekonanie go, że jednak czasem we właściwym tonie jest dobrze i stylowo wyglądać. Można powiedzieć, że na tę chwilę uczeń przerósł mistrza, bo w szafie jest więcej jego ubrań niż moich. Ba! Mój mąż ma nawet więcej butów niż ja!

Gdy poprosił mnie o broszkę, lekko nie dowierzałam. Zaznaczył, że chce coś niedużego do klapy marynarki. Poprosiłam nawet o pomoc na swoim fanpage'u, co zaowocowało wieloma świetnymi pomysłami w komentarzach. Stanęło na czymś w stylu origami, a że M. interesuje się samolotami (lata na symulatorze), to zrobiłam mu samolocik :)


Samolot jest na tyle mały, na ile pozwalały koraliki. Mniejszy być nie mógł, nie tracąc formy, tak więc nie jest do końca zgodny z oczekiwaniami.

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Origami Dove in Black, broszka

Wiosna w pełni, a nawet lato ;) W sumie, już się przyzwyczaiłam, że z kozaków od razu przechodzę w sandały, więc nie mam z tym problemu, ale jak co roku mam ochotę na jakąś nową biżuterię. W tym naszło mnie na coś w sumie klasycznego i mało radosnego w odbiorze, bo na czerń. 

Czerń jest ponadczasowa, w zasadzie do wszystkiego pasuje i dodaje elegancji. Nie ubrałabym się jednak od stóp do głów w takie barwy z okazji innej niż pogrzeb, bo chociaż czarny wyszczupla i nawet dobrze w nim wyglądam, to źle bym się czuła taka mroczna. Zawsze mam na sobie coś kolorowego, przynajmniej szminkę, ale najczęściej wzorzystą bluzkę (mam do nich słabość), więc dobór biżuterii, którą też lubię, staje się w takiej sytuacji problematyczny. Najczęściej wszystko się ze sobą gryzie i w ostatniej chwili odpinam ozdoby, o co mam potem do siebie żal, bo się nadziubię tych koralików, a świat i tak nie zobaczy ;). Dlatego, mimo wiosny, zrobiłam czarną broszkę.

To wzór, po który sięgałam już dwukrotnie (klik, klik) i jak na razie mi się nie znudził.

wtorek, 28 listopada 2017

Origami Jeż, broszka

Jeżyk jest kolejnym zwierzakiem w mojej coraz większej kolekcji broszek origami. Co prawda to dość zmieniające się liczebnie stadko i czasami się kurczy, bo mam miękkie serce i daję się przekabacić "prosidełkom", by oddać moje twory. Nie ma tego złego, zawsze oddaję w kochające ręce. Chyba by mi serce pękło, gdyby ktoś skrzywdził moją broszkę ;) Jeż jednak zostaje ze mną. Nie prosić, nie robić maślanych oczu, nie oddam.

Chodził za mną ten jeż i chodził, a właściwie tuptał, bo jeże tuptają, tylko nikt nie wie dokąd. Odwieczna zagadka. Nadeszła jednak jesień i czas był najwyższy na jeża.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Butterfly, broszka

Wakacje dobiegają końca, lato też niedługo odejdzie w zapomnienie, a ja postanowiłam zrobić bardzo letnią broszkę. Bo jakoś tak, ta pora roku zawsze kojarzyła mi się z motylami. Broszka powędrowała do mojej kuzynki, która (co jest skandalem) nie miała jeszcze niczego mojego w hafcie koralikowym. Pomyślałam, że na początek koralikowy motyl będzie w sam raz. Brocha już do niej pofrunęła i spodobała się ;)

To moja ulubiona kuzynka, więc gdyby nie przypadła jej do gustu, szyłabym do skutku ;)

poniedziałek, 24 lipca 2017

Funny Bunny, broszka

Nie oszukujmy się, z konsekwencją ostatnio u mnie krucho. Zajączek miał być gotowy na Wielkanoc, a mamy połowę wakacji. Niby lepiej późno niż wcale, ale jednak prokrastynacją trąci na kilometr. Z lekka obciach. No ale nic, jest zajączek wakacyjny, nawet tu i ówdzie różowy. Kolor to ładny, jednak nie do końca mój. Drzewiej zdarzało mi się nim gardzić, dziś łaskawie toleruję. Jest progres. Może nawet kiedyś zrobię coś na czas. Jednak na pinkfairy nie macie co liczyć :)

Zajączek jest kontynuacją mojego pomysłu na biżuterię koralikową w stylu origami. Przyznam szczerze, że projektów mi nie brakuje, z papieru można wykonać tyle świetnych rzeczy, więc i haftem koralikowym się da. W planach jest kilka zwierzaczków, ale na razie zostawiam Was z tym zabawnym zajączkiem :)

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Wielkanocny kurczaczek, broszka

Uznałam, że mam tyle ozdób świątecznych, że bez sensu jest robić kolejne. Na baziach zawisną "pisanki" z koralików i te tradycyjne, za to ja dostanę nową "zabawkę". Zrobiłam sobie broszkę. Sama nie wiem, czy istnieje coś takiego jak świąteczna biżuteria, ale ja w tym roku będę taką miała ;) Padło na kurczaczka, bo to przesłodkie stworzenie, puchate i nieporadne, nic tylko kochać. 

Kurczaczek powstał na bazie projektu origami, który możecie zobaczyć tu --> klik


Tym sposobem kurczątko dołącza do rozrastającej się rodziny broszek w stylu origami (tu, tu, tu, tu).

poniedziałek, 27 marca 2017

Fox, broszka

Co prawda nie Mulder, zdecydowanie nie Fire, ale najzwyklejszy w świecie lisek. No może nie aż tak zwykły, bo w stylu geometrycznym - origami, a takie raczej po lesie nie hasają. Nie raz już sięgałam po ten motyw (tu, tu i tu), wykorzystałam go i tym razem. Lubię składać rzeczy z papieru, zwykle są one moimi modelami do haftu, ale w przypadku liska posiłkowałam się gotowym szablonem. Motyw pochodzi ze stockowego zdjęcia wzoru tatuażu. Jak widać, nawet "dziarę" można wyhaftować koralikami ;)

Stało się tak dlatego, że złożony z papieru lis nie do końca odpowiadał mojej wizji, wyglądał, jakby go potrącił tir, a ja jestem przeciwna cierpieniu zwierząt, tak że ten. ;) Jeśli jednak macie ochotę poćwiczyć się w sztuce origami, polecam ten tutorial --> klik.

Broszkę zrobiłam w prezencie urodzinowym dla znajomej, pomyślałam, że będzie to miły upominek, zwłaszcza że nie mogłam być na jej przyjęciu urodzinowym. Puściłam męża samego, ufając, że nie zapomni go jej wręczyć, co nie raz miało już miejsce ;) 

poniedziałek, 12 września 2016

On Board, broszka

Chyba dawno nie było we wrześniu takich upałów, szczerze mówiąc, nigdy nie lubiłam się przegrzewać, więc znoszę to bez jakiejkolwiek godności. Czuję się jak dętka bez powietrza, do tego jęcząca. Nie ogarniam tego klimatu. Chętnie dałabym się spowić jakiejś morskiej bryzie. Niestety w środku Wielkopolski co najwyżej gorący podmuch prosto w spoconą twarz ;)

Przypomniałam sobie (upał jest fatalny dla pamięci), że mam gotową broszkę, którą miałam już dawno pokazać, ale, no właśnie, zapomniałam :) Zrobiłam ją zaraz po gołębiu origami

Ot, taka  mała namiastka wiatru znad zimnego morza.


Broszka istotnie nie jest duża, pewnie dlatego trudno mi było utrzymać w niej proste linie ;) Czasami tak bywa, na szczęście nie są to szlaczki pierwszoklasisty, a zaledwie małe łuki ;)


Żeby nie wiało nudą, kilka elementów wzbogaciłam o wypukłości. Wyobraźcie sobie, że to szron, albo puszysty śnieg, chociaż tak naprawdę to fasetowane kryształki.


Lubię takie akcenty w hafcie, bo jak już kiedyś wspominałam, uwielbiam miziać biżuterię. Biżuteryjny froteryzm jest ok, pod warunkiem, że to nasza biżuteria :)


Czasami zdarza mi się wykorzystywać broszki nie do końca zgodnie z ich przeznaczeniem, na przykład przypinając do torebki. Oczywiście najczęściej przypinam je sobie samej :)


Na koniec pamiątkowa fotka, wszystkich moich dotychczasowych prac w stylu origami.


Pozdrawiam!

Ps. Chciałam napisać, że ciepło, ale byłaby to z mojej strony wyjątkowa złośliwość. Za tydzień ponoć ma się ochłodzić, trzymajmy za to kciuki.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Origami Dove II, broszka

Pierwszego gołębia origami wykonałam na konkurs, drugiego dla przyjemności, chociaż to właśnie tego dzisiejszego zaczęłam robić najpierw. Zaczęłam i przerwałam, bo uznałam, że wersja w kolorze będzie konkursowo właściwsza. W sumie miałam rację, ale gdy emocje opadły, wzięłam na warsztat zaczętą pracę i dokończyłam dzieła. 

Oba gołębie powstały z tego samego szablonu, różnią je kolory, faktura i jedna linia, która w białym nie występuje. Obie ozdoby można nosić jako broszkę i wisiorek.


Do  wykonania użyłam koralików Toho, zarówno cylindrycznych, jak i okrągłych. Wszystkie w bieli, czerni i szarościach.


Mniej więcej tak wyglądała moja praca, gdy ją odłożyłam na "zaś".


Nie lubię, gdy niedokończone projekty zbyt długo leżą odłogiem, bo to oznacza, że z wielkim prawdopodobieństwem nigdy do nich nie powrócę. Zwykle pruję delikwenta, by odzyskać koraliki, na szczęście w tym przypadku nie brakowało mi chęci i zapału, by pracę doprowadzić do końca. :)


Tak naprawdę, oprócz cieniowania nie ma tu wiele pracy, zwłaszcza umysłowej. Po prostu monotonne przyszywanie koralików. :)


Gołąb z założenia jest broszką, dostał eleganckie zapięcie i można go przypiąć w wybranym miejscu, czy to na bluzce, czy torebce. Podszyłam go naturalną skórą, by się nie mechacił.

Jednak dzięki małemu gadżetowi może się stać naszyjnikiem. Wystarczy wsunąć igłę od zapięcia w jeden tunelik i dowolny nośnik w drugi, a broszka pięknie zawiśnie na szyi. 


W wersji naszyjnikowej na "ludziu" (użyłam tego, co było pod ręką, ale szeroki tunelik stwarza sporą dowolność):


W wersji broszkowej, którą osobiście wolę bardziej :)


Chociaż nie jest to post porównawczy i nawet do głowy mi nie przyszło wartościować obie prace, to jednak wrzucę fotkę obu, na pamiątkę.


Jakoś tak wyszło, że nie mam więcej zdjęć.

Pozdrawiam ciepło!

poniedziałek, 25 lipca 2016

Origami Magic, broszka

Bardzo lubię składać origami. Zaczęło się od tego, że pulpetem będąc i wciągając dziennie niezdrową porcję cukierków, zwłaszcza czekoladowych, podjęłam walkę z nałogiem. W ramach odzwyczajania się od zgubnych kalorii, po zjedzeniu każdego cukierka, robiłam z papierka po nim składanego żurawia. Tak się czasem namęczyłam, żeby złożyć takiego mikrozwierza, że odechciewało mi się jeść kolejnej czekoladki. Cukierki w końcu zniknęły z mojego życia, bo rodzicielka też postanowiła się odchudzić, ale bardziej skutecznie, po prostu nie kupując pokus, a potrzeba miętolenia czegoś została.

Tak sobie pomyślałam, że origami z koralików to dopiero będzie wyczyn i wzięłam się do roboty, przy okazji odświeżając sobie technikę składania papierowego gołębia.


To  chyba pierwsza moja praca, w której najwięcej czasu zabrało rozrysowywanie i projektowanie. Przyszycie koralików to już była tylko formalność.

Gołąb jest z założenia broszką i to nie taką dużą jak się może wydawać.


Sporą jej część stanowią jasnobłękitne kryształki różnej maści, reszta to ciemniejsze koralki, które mają za zadanie sprawiać wrażenie głębi. Jednym słowem broszka jest płaska, ale ma wyglądać jak złożona z papieru trójwymiarowa bryła.


Dlatego sporo tu koralikowych wertepów mających potęgować wrażenie ruchu, ot taka iluzjonistyczna sztuczka.


Na  magiku prezentuje się następująco (od odrobiny wygłupów jeszcze nikt nie umarł;)):


Broszka może być również wisiorkiem. Wystarczy przewlec przez zamontowane kółeczka kawałek rzemyka lub łańcuszek.


PROCES TWÓRCZY

Nie dokumentowałam postępów swojej pracy w sposób wielce skrupulatny, właściwie to mam tylko dwa zdjęcia, reszta to magia i zasługa kiepskiej pogody ;)



Pracę zaczęłam od wykonania kilku papierowych gołębi origami, a następnie przerysowaniu kształtu na papierze. Tak uzyskany szablon (właściwy wyszedł za piątym razem) przeniosłam na sztywny filc.


Na  zdjęciu wyżej wszystkie użyte materiały, poza Ultrasuede, którym podszyłam broszkę, bo był to ostatni skrawek.

Broszkę wykonałam na konkurs Kalendarz Royal Stone 2017 na temat "Magia Geometrii". Uznałam, że origami ma w sobie wiele z magii, o geometrii nie zapominając. Gołąb, oprócz królika, to też jeden z popularniejszych "rekwizytów" iluzjonisty, a te wszystkie błyski i iskierki w mojej pracy nawiązują do magicznego pyłu używanego kiedyś w sztuczkach scenicznych lub przez wróżki ;). Mój gołąb składa się też z samych trójkątów, już bardziej geometrycznie być nie mogło :)

Magię potraktowałam dwojako, z jednej strony odwołując się do "czarów" rodem ze sztuczek magicznych, z drugiej zaś pokazując, że za pomocą kilku prostych kształtów można uzyskać iluzję optyczną. Mam nadzieję, że moja praca przypadła wam do gustu.


Jeśli macie ochotę, to zagłosujecie na moją pracę --> klik, lub inne w albumie konkursowym.

Pozdrawiam ciepło!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...