Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makrama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makrama. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 czerwca 2013

Zrobione na szaro, bransoletki

Powiedzenie "zostać zrobionym na szaro", zawsze budziło moje wątpliwości, wiem co ono oznacza, ale z drugiej strony, szary to taki piękny kolor. Mi się kojarzy ze spokojem, przytulnością, miękkością i zwiewnością, szary może być neutralny, czasami bardzo zachowawczy, ale połączony z innym kolorem, dodaje mu głębi, samemu zyskując na atrakcyjności. Można być szarą myszką lub szarą eminencją, wszystko zależy od nas samych:)
Dziś dwie bransoletki, które już zdobią czyjeś nadgarstki, zdjęcia robione na szybko przez mojego męża:) bądźcie wyrozumiałe!


Sznurek sutasz wykorzystałam do wykonania filofuna czyli makramowego splotu kwadratowego. Bransoletka raz może być fioletowa, a kiedy indziej szara:) Aby dopełnić całość, postanowiłam dopiąć fioletowy kryształek i małego robaczka.


Druga bransoletka to cieniutki sznur szydełkowo koralikowy z Toho 11o na 6 koralików w rzędzie. 


Prostą formę podkreśla zapięcie magnetyczne, aby monochromatyczność nie wiała nudą, użyłam koralików o różnych fakturach. Sekwencja koralików jest przypadkowa.


Pewnie jak wielu z was tak i ja kilka razy zostałam zrobiona na szaro, a w ostatnich dniach poddano weryfikacji moją twórczość, ocena nie była pochlebna. W pierwszym odruchu rozpaczy chciałam wyrzucić to co dotychczas zrobiłam, usunąć bloga a samej skoczyć z okna na nomen omen szary chodnik. Ale dotarło do mnie, że najważniejszym cenzorem mojej twórczości są osoby noszące zrobioną przez mnie biżuterię i ich zadowolenie! Pozdrawiam wszystkich strojących się w moje błyskotki, dajcie znać jak się noszą:)
Niech koralik będzie z Wami:))


środa, 24 kwietnia 2013

Ptak, koraliki i bransoletka:)

W sumie post mogłabym nazwać sponsorowanym z elementami chwalipięctwa;), ale jakoś tak źle się to kojarzy, niemniej jednak post będzie chwalipięcki:) Na początek bransoletka, tak prosta, że wstyd ją tu pokazywać. Filofun ze złotego satynowego sznurka, wklejony w końcówki, przyozdobiony dyndadełkiem. 


Bransoletka o tyle fajna, że bardzo rozciągliwa, nie trzeba jej rozpinać by wciągnąć na nadgarstek. Jedna z zawieszek to wielce nieskomplikowana plecionka w kształcie kwiatka.


Plecionkę wykonałam z czeskich Twin od Preciosy, które dostałam w ramach ich programu promocyjnego. W zasadzie zdążyłam zapomnieć o tym, że się zapisałam aż dostałam paczkę z ogromną ilością duo w niebieskim kolorze (1200 szt. musiałam policzyć bo bym nie zasnęła) oraz ulotki z kursami na bransoletki.


Koraliki bardzo fajne, nieco mniejsze od Super Duo (ponoć też czeskich), mają wymiary 2x4 mm, a ich kolor to zmrożony transparentny ciemnoniebieski (na opakowaniu brak takiej informacji). Gama kolorystyczna Preciosy jest dość bogata, nie wiem jeszcze co z dostępnością w Polsce oraz jaka jest ich cena. 


Kliknięcie w ten baner przeniesie na stronę formularza zgłoszeniowego Preciosa Ornela. Ja czekałam na  przesyłkę ponad miesiąc. Jeśli macie bloga lub inne miejsce gdzie publikujecie swoje prace możecie skorzystać z tej akcji, a tym bardziej warto, że można otrzymać aż kilogramową paczuszkę z koralikami.
A na koniec chwalipięctwo;) takiego oto zamkowego ptaka dostałam od Janoli. Jestem w nim zakochana, jeszcze raz dziękuję:)


Pozdrawiam wszystkich gorąco a szczególnie nowych obserwatorów, ogromnie dziękuję za odwiedziny i przemiłe komentarze.

piątek, 28 września 2012

Grey. Pierścionek

Dziś za oknem szaro, szaro-buro nawet, ni w pięć ni w dziewięć. Meteopatą będąc odczuwam to dotkliwie, soma mi szwankuje, psyche cierpi. Znaczy - strzyka w kościach, łeb mi pęka i jestem delikatnie rzecz ujmując drażliwa. Co by za wiele o tym nie myśleć biorę się za wszelkie prace domowe i dziergam, tylko że wszelkie biżutki dziwnym trafem idealnie komponują mi się z pogodą za oknem. I tak powołałam do życia cudnie szary pierścionek:) 


Mały szklany kaboszon mieniący się na szaro-perłowo, obszyty koralikami Toho w dwóch rozmiarach. W ostatniej chwili się opamiętałam i dodałam mu trochę koloru:)


Do haftu użyłam szklanych japońskich Toho w kolorach: Trans-Rainbow Frosted Black Diamond, Silver-Lined Frosted Black Diamond, Trans-Lustered Rose - Mauve Lined, Inside-Color Crystal Gold-Lined. 


Całość podszyta jasnobeżową ekoskórką, obrączka regulowana w kolorze srebra.
A poniżej efekt wzmożonej ostatnio potrzeby zajęcia czymś rąk, czyli makamowe szaleństwo w ilości hurtowej;))


A na koniec mała prywata:) moi przyjaciele z z zespołu Retrospective mają okazję zagrać jako support przed Quidam lub Flower Kings, niestety ma o tym zadecydować głosowanie, a zatem potrzebne są głosy. Jeśli macie ochotę pomóc wejdźcie na stronę organizatora http://www.sophiscapes.pl/ a następnie w zakładkę "głosowanie", zaznaczcie zespół Retrospective i kliknijcie w "głosuj". Można też odsłuchać 3 utwory zespołu,  ostrzegam - grają świetnie;) 
Miłego weekendu!

EDIT
Pierścionek można również zobaczyć w inspiracjach Kadoro --> TU

sobota, 4 sierpnia 2012

Powtórka z turka i kilka innych bransoletek...

W taki upał nie chce mi się nic, nawet moje biżuteryjne hobby przegrało z powszechnym "nicniechceniem". Nie zrobiłam więc ostatnio nic na tyle spektakularnego, że warto by się tym chwalić. Dziergam tylko proste rzeczy, niewymagające finezji, polotu i przede wszystkim wysiłku;) Bransoletka w technice sznura tureckiego rodziła się bólach w rekordowym tempie trzech tygodni;) tak mi się nie chciało jej kończyć, samo wklejanie końcówek zajęło mi kilka dni;) Eh, niech już się trochę ochłodzi albo będę musiała jednak zrobić sobie wakacje, tylko że mi się tak nie chce...


Bransoletka wypleciona szydełkiem ze zwykłych szklanych koralików "bez metki" w kolorze koralowym. Aparat ustawiony na żywe kolory, poniżej zdjęcie mniej mijające się z prawdą;)


W zależności od intensywności oświetlenia kolor oscyluje gdzieś między maliną a bladym koralem;) Całość zapinana na duży federing. Obwód bransolety raczej na małą łapkę, dlatego dodałam przedłużkę. W roli "dyndadełka" występują; zawieszka z truskawką oraz jadeitowa oliwka. 


A na deser kilka bransoletek makamowych, tym razem jednak z zupełnie innego sznurka niż dotychczas. Sięgnęłam po gruby sznurek satynowy, który okazał się być bardzo wdzięcznym tworzywem do tej techniki, bransolety wyszły grube i mięsiste, ale niezwykle plastyczne i przyjemne w dotyku.


Ostał mi się jeden malowany koralik ceramiczny, który bardzo kojarzy mi się z ceramiką z Bolesławca (którą uwielbiam), trafił więc do bransolety i chyba mu tam dobrze;). 


Pozostałe ozdóbki to prawdziwy kolorystyczny miszmasz, można powiedzieć, że każda bransoletka z innej parafii;) są tu kamienie, ceramika, koraliki modułowe, metalowe i jaskółcza zawieszka. Do koloru do wyboru, co komu pasuje;) 


sobota, 21 lipca 2012

Lollipop...słodka bransoletka.

Na podniesienie poziomu cukru we krwi, przedstawiam słodką bransoletkę wykonaną w technice bead crochet rope, bez obaw - nie pogrubia;) Swojego czasu dałam się ponieść zakupowemu szaleństwu w sklepie z koralikami, w efekcie czego stałam się właścicielką do niczego nie pasujących koralików. Nie jestem amatorką "dziewczyńskich" klimatów w kolorystyce, w tym względzie jestem antytezą dziewczęcości, róż i pastele są mi obce jak język mandaryński;) Nawet gdy to piszę w tle mi gra Black Celebration Depeszów, co za wyczucie;)) Ale jak się okazuje w przyrodzie nic nie ginie, moja znajoma dała się oczarować cukierkowym barwom "milków" z Toho i dla niej powstała ta bransoletka.


Bransoletka wykonana ze szklanych japońskich koralików Toho w rozmiarze 11o na 7 w rzędzie. Cukierkowe kolorki to Toho round Silver-Lined Milky; White, Lt Jonquil, Peach, Mauve, Lt Peridot, Teal, Lavender.


 Końcówki, zapięcie i muffinkowa zawieszka mosiężne w kolorze starego złota.


Podkręciłam aparat na żywe kolory:) żeby wydobyć trochę słodkich kalorii. Pamiętacie bransoletki z pudrowych cukierków przy kasach w osiedlowych spożywczakach? Ta ma podobne kolory;) ale nie polecam jej jeść, szklane koraliki ciężko się trawią;)



A poniżej makramowy urobek z dzisiaj;) poniosła mnie Wena:)




Miłego weekendu!


czwartek, 19 lipca 2012

Goldstone czyli gorące piaski pustyni... Pierścionek i bransoletka.

Piasek pustyni to nazwa pięknie, złociście mieniącego się kamyczka, który cieszy się sporą popularnością wśród miłośniczek biżuterii. Nie każdy wie, że jest on tworem syntetycznym i z pustynnym piaskiem niewiele ma wspólnego a co za tym idzie w przyrodzie go nie znajdziecie. Produkowany jest ze szkła z kawałeczkami miedzi (stąd błyszczące drobinki) poddanego działaniu ognia. Ponoć zupełnie przez przypadek wynaleźli go włoscy mnisi w XVII wieku podczas prób wyprodukowania złota. Inne nazwy tego niezwykłego kamyczka to goldfluss, goldstone, kamień tysiąca słońc, kamień szczęścia, złoto mnichów. Osobiście większą estymą darzę jego niebieską odmianę nazywaną równie poetycko Nocą Kairu. 
Od dłuższego czasu zalegał u mnie mały kaboszonek z Piasku Pustyni i nie miałam na niego absolutnie żadnego pomysłu, w końcu został pierścionkiem. Doplotłam doń bransoletkę i tak oto przedstawiam Wam  zestawik prosto spod igły, jeszcze gorący niczym piaski pustyni.


Kaboszon w kształcie łezki o wymiarach 18 mm x 13 mm x 6 mm opleciony japońskimi szklanymi koralikami Toho oraz kryształkami Fire Polish.


Bransoletka upleciona splotem makramowym z czarnego sznurka woskowanego oraz 10 mm kuleczek Piasku Pustyni i szlifowanych kryształków w podobnym rozmiarze. 


Użyłam koralików Toho w rozmiarach 11o i 15o w kolorach; opaque frosted jet, opaque jet, metallic iris brown oraz Fire Polish 3mm Luster Rainbow - Black Diamond.


Za postawę pierścionka służy regulowana obrączka do wklejania w kolorze starego złota.


Tył podklejony beżową ekoskórką. Oczko pierścionka ma wymiary 35 mm x 28 mm.


Pierścionek trafił do inspiracji Kadoro możecie go obejrzeć klikając -> tu

A jak Wam się podoba taki pustynny klejnot, nosiłybyście?

poniedziałek, 9 lipca 2012

bransoletka makramowa czyli wesołe plecionki...

Chyba każda z nas chce mieć coś czego nie mają inne, całkowicie oryginalnego i jedynego w swoim rodzaju. Trudno niestety przejść ulicą nie napotkawszy osobnika z co najmniej jedną częścią garderoby łudząco podobną do naszej, dlatego miło jest wyróżniać się chociaż dodatkami, ze szczególnym naciskiem na element biżuteryjny. Nie każdemu jednak chce się przekopywać czeluście internetu w nadziei natrafienia na prawdziwą okazję dlatego czasami szybciej i taniej zrobić coś samemu:) Ja tę metodę uskuteczniam od czasów głębokiej podstawówki, kiedy hasło "reduce, reuse, recycle" jeszcze nic nikomu nie mówiło, no bo i co tu utylizować jak nic nie było. Jednak z korali babci, muliny (lub z braku laku ze sprutego swetra ), guzików i kawałka drutu (koniecznie w kolorowej izolacji) można było wyczarować cuda nie gorsze od tych, na punkcie których oszalały celebrytki zza oceanu;) A przecież popularne Shamballe to nic innego jak proste plecionki popularnym splotem makramowym, znanym w bardziej wyszukanej formie jako splot figowy. 
Bardzo lubię te bransoletki przede wszystkim dlatego, że dają możliwość stworzenia niepowtarzalnej kompozycji ograniczonej tylko wyobraźnią i dostępnością materiału. W zależności od tego czy zdecydujemy się na zwykły sznurek woskowany czy bardziej wymagający rzemień skórzany oraz czy ograniczymy się do prostej wyplatanki czy dodamy koraliki, efekt będzie krańcowo różny lecz za każdym razem niepowtarzalny.


Do wyplecenia tej bransoletki użyłam szlifowanych kryształków 10x8 mm, kamienia bambusowego o średnicy 10 mm oraz 12 mm kulek lawy wulkanicznej, całość w brązach. 


Do plecionki używam woskowanego sznurka indyjskiego, który jest nieco droższy od zwykłego, ale dużo lepiej się prezentuje, ma większą odporność na ścieranie i doskonale imituje skórzany rzemień, który nie jest łatwym materiałem do tej techniki.



Dla podkreślenia etnicznego charakteru tej bransoletki, dodałam dwa metalowe koraliki modułowe, które nie nadawały się do "pandory" ze względu na zbyt małą średnicę otworu;( na szczęście ta wpadka zakupowa całkiem dobrze sprawdziła się gdzie indziej :) Zwykle jednak nie dodaję żadnych metalowych elementów, jak się okazuje po makramową biżuterię bardzo często sięgają dziewczyny nie mogące nosić innych bransoletek z powodu uczulenia na metale.


Bardzo lubię wykorzystywać naturalne kamienie do tworzenia makramowych kompozycji, połączenie kilku różnych minerałów daje naprawdę zaskakujące efekty. Osobiście noszę kilka bransoletek na nadgarstku i to bynajmniej nie dlatego że nie umiem się zdecydować, którą wybrać ;)


A niżej moje osobiste ozdoby nadgarstkowe, jak widać wesołą plecionkę można zaimprowizować z czego dusza zapragnie:)


Co Wy sądzicie o takich bransoletkach? Piszcie w komentarzach, będzie mi miło:)

sobota, 7 lipca 2012

Liść a nawet liści kiść...

Dla odmiany zdecydowałam się podjąć wyzwanie Kreatywnego Kufra i sklecić coś z motywem liścia, taki jest bowiem temat wyzwania. Tydzień zajęło mi główkowanie, próbowanie i ogólnie pojęte kombinowanie co by tu zrobić, żeby być oryginalną, nie powtarzać się i  na dodatek żeby się to podobało;)



Moją propozycją konkursową jest bransoletka wypleciona techniką makramy z czarnego rzemienia skórzanego, posrebrzanych elementów różnej maści ze szczególnym naciskiem na liść właśnie. Jest więc liść w zapięciu i w zawieszce umieszczonej w centralnym punkcie bransoletki, w zasadzie to cały kiść liści bo aż sztuk cztery:) każdy inny. 



Całość w bardzo klasycznych neutralnych barwach, tylko jednemu elementowi listkowej zawieszki pozwoliłam, dla przełamania monotonii, być kolorowym:) jest to fioletowo złote szkiełko.


Aby nie było za nudno, w konwencję wkradł się wąż w postaci koralika modułowego, bo jak wiadomo węże lubią skrywać się w liściach drzew i kusić zakazanymi owocami:)


Całość mnie zadowala, nie wiem jednak jak sprawa się potoczy z konkursowym jury, mam cichą nadzieję, że im również przypadnie do gustu taka liściasta bransoletka.



Plecenie makramowej biżuterii wciągnęło mnie już dawno temu, ale w ferworze pracy nad wyzwaniową bransoletą powstało kilka innych ozdób nadgarstkowych;) już nie na konkurs, raczej rekreacyjnie. 



Następnym razem coś więcej o makramach i mojej z nimi przygodzie, tymczasem trzymajcie kciuki, za mnie i moją bransoletkę:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...