Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chevron stitch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chevron stitch. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 marca 2016

Summer Dream, wisiorek

Nie będę ani oryginalna, ani wielce odkrywcza mówiąc, że aura źle na mnie działa i generalnie mam już dość tej szarówy. Niech kamieniem rzuci pierwszy ten, kto nie myśli tak jak ja. Fakt, do wiosny zostało jeszcze kilka dni, ale c'mon ile można! Już nawet haftować zaczęłam w posępnym klimacie, wszędzie czerń i mrok. Chociaż znając życie, jak już przyjdzie wiosna, to od razu będzie lato, w sumie mi to pasuje :)

Myślę, że gdybym robiła ten wisiorek teraz, byłby zdecydowanie mniej radosny. Wybrałam go na bohatera wpisu bo jest w nim sporo życia i optymizmu, a przecież tego najbardziej nam potrzeba, prawda? Poza tym nie mogę zrobić zdjęć nowym pracom, bo słońca nie ma ;)


Zrobiłam już kilka wisiorków w tym fasonie (klik, klik, klik, klik) i na tym nie poprzestanę, to wdzięczy wzór i bardzo mój. Lubię, gdy dużo się dzieje, a tu dzieje się sporo.


Główne skrzypce gra ceramiczny kaboszon od Artlantydy, oplotłam go koralikami Toho Treasure w kolorze Gold Lustered Montana Blue. Kolor tych koralików idealnie zgrał się z barwą łańcuszka.


Złoto przełamałam granatami i małymi jadeitami w kolorze zbliżonym do kaboszonu. Reszta to hematyty i fasetowane szkiełka oraz samotna perła.


Wreszcie chwost, turkusowo-zielony i bardzo puszysty. Mam do nich słabość.


Chwost ma czapeczkę z koralików Toho i małych kuleczek fasetowanego jadeitu, wykonaną ściegiem chevron, a wzór na niego znajduje się w książce Sonoko Nozue "Japanese beadwork". Autorka użyła go do wyplecenia sznura, ja go obróciłam i zrobiłam coś innego :)



Długość wisiorka to 14 cm (z chwostem i krawatką), zawieszony na szyi sięga niemal pępka. Tył podszyłam beżową skórą naturalną. Zabrakło zdjęcia, na "ludziu", jeśli macie silną potrzebę sprawdzić jak tego typu twór prezentuje się na sylwetce, to znajdziecie coś podobnego w tym poście --> KLIK



Życzę wszystkim dużo słońca!

PS, Jeśli chcecie zobaczyć zdjęcia w większym formacie, kliknijcie je lub otwórzcie w nowym oknie.

piątek, 22 stycznia 2016

Unexpected, wisiorek

Unikam powtarzalności jak tylko mogę, szczerze mówiąc nie dałabym rady całe życie robić tego samego, nawet piekąc placek za każdym razem odrobinę modyfikuję recepturę, tak by pojawiły się w nim subtelne nuty nowości. Podobnie jest z tym wisiorkiem, wzór, czy jak kto woli - mapka, powtórzyła się już tu kilka razy i jeszcze nie raz wróci, ale za każdym razem zmieniam w nim ingrediencje, żeby uzyskać element zaskoczenia.

Bez wątpienia uwagę przyciąga chwost, któremu ostatmio nie potrafię się oprzeć, to niezwykle wdzięczna ozdoba. Zaś kaboszon określiłabym jako nieoczywisty, to znaczy wiadomo, to jest kaboszon i basta, ale miałam co do niego mieszane uczucia. Ten kawałek matowej ceramiki wydał mi się po prostu brzydki, wręcz doznałam zawodu, ale po oprawieniu go w koraliki zmienił się nie do poznania. Teraz jestem nim zachwycona. Kilka koralików i mamy coś zupełnie nieoczekiwanego.


Postawiłam na czerń i srebro, zestaw, który chyba sprawdzi się u każdego i do wszystkiego.


Nie bez powodu zależało mi na uniwersalności tej ozdoby, ale o tym na końcu posta. Czerń przełamałam szczyptą żółtego.


Wisior ma 13 cm wysokości (z chwostem i krawatką), a zawiesiłam go na długim, 83 centymetrowym podwójnym rzemieniu naturalnym. Długość pępkowa dobrze pasuje do takiego stylu z pogranicza boho.


Nośnik zakończyłam tulejkami z koralików i małym kryształkiem. Oczywiście można go sobie wymienić np. na łańcuszek.


Tył podszyłam czarną skórą naturalną.


Bardzo starałam się zrobić lepsze zdjęcia, ale musicie mi wybaczyć i użyć wyobraźni by zobaczyć jak ten wisiorek mógłby wyglądać np. na Was. Niespodziewanie, tak właśnie może się stać ;)

Wisiorek jest nagrodą w konkursie organizowanym przez Royal-Stone, a ja wsparłam go swoją pracą w ramach tegorocznych prezentacji sylwetek laureatów konkursu Kalendarz Royal-Stone 2015. Moją "historię" poznać możecie tu -->> KLIK lub klikając w obrazek.


I najważniejsze, szczegółów konkursu szukajcie na fanpejdżu Royal-Stone, wkrótce się pojawią.


Pozdrawiam ciepło!

poniedziałek, 11 stycznia 2016

More, wisiorek

Czasem mniej znaczy więcej, a czasami wręcz przeciwnie, jak w życiu. Wszędzie znajdziemy wyjątki od reguły, lub tę regułę podkreślające. U mnie na ten przykład minimalizm nie ma szans, staram się i to bardzo ograniczyć ilość rzeczy jakie posiadam, a także koralików jakie wkomponowuję w swoje prace, ale bez skutku. Wyobraźcie sobie, że ten wisiorek miał być minimalistyczny, nawet ja w to nie wierzę, no może w kwestii kolorów mi wyszło ;)

Po prostu biorę do ręki kaboszon, w tym wypadku piękny, szklany trójkąt i kombinuję co by tu. Rzadko robię rysunek, chyba że nie mogę wykonać pracy od razu i nie chcę by pomysł odleciał w siną dal, zwykle wystarczy mi obraz w myślach. Idea była prosta, ascetyczna wręcz, no ale coś po drodze poszło nie tak ;) W sumie dobrze, bo taki wisiorek bardzo mi się podoba, będzie ładnie wyglądał na nudnym sweterku. Wiadomo, mróz aż trzeszczy, trzeba więcej na siebie ubierać, ale człowiek wcale przez to nie wygląda lepiej, aż się prosi o jakiś biżut.


Szkiełko szkiełkiem, ale moim zdaniem całą robotę zrobił chwost, swoją drogą naprawdę ładny, chociaż w opisie było, że szary, a tu coś jakby brąz. Idealnie zgrał się kolorem z ciemnosrebrnym łańcuszkiem, który od dawna u mnie leży.


Kaboszon obszyłam koralikami Miyuki w kolorze Tarnished Silver, użyłam też koralików Toho Nickel, S-L Teal i G-L Montana blue.


W ruch poszły też perły, hematyty, jadeity i szlifowane szkiełka czyli miszmasz, który bardzo lubię i często stosuję (klik).


Tył podszyłam naturalną skórą w brązowym, metalicznym kolorze.


Chwostowi wyplotłam ozdobną czapeczkę z Toho 15o i minikuleczek fasetowanego hematytu. Ścieg nosi nazwę chevron, a wzór na niego znajduje się w książce Sonoko Nozue "Japanese beadwork". Co prawda autorka nieco inaczej go wykorzystuje, tworząc piękny naszyjnik, ale chyba się nie pogniewa, że zaadaptowałam go po swojemu.


Wisior jest dłuższy niż na poniższym zdjęciu (61 cm łańcuszka i 13 cm wisiorka), ale nie mieścił się w kadrze, więc go podciągnęłam pod zęby ;)


Na swetrze prezentuje się fajnie, do tego miło dynda, a chwostem można się smyrać godzinami, jednym słowem cieszy i bawi ;)
***

Zainteresowanych blogowaniem, zwłaszcza tych z Was, którzy korzystacie z platformy Blogger, odsyłam do postu Uny z bloga Hedonizm i Eskapizm, w którym przystępnie wyjaśnia dlaczego znikają obserwatorzy, obserwowane blogi i co się za tym kryje --> KLIK


Pozdrawiam ciepło!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...