poniedziałek, 25 listopada 2019

Poppy Love, bransoletka

Bardzo lubię maki, podobnie jak i inne kwiaty, ale do koralikowych maczków mam szczególny sentyment. Haft koralikowy ma to do siebie, że można nim wykonać dowolny motyw, o ile kolorystyka koralików na to pozwala. Dwa lata temu wyhaftowałam więc swoje pierwsze maki i nie mogę przestać. Postanowiłam więc, zrobić do kompletu bransoletkę.

Bransoletki szyję dość rzadko, ale pomyślałam, że fajne będzie wyglądała na rękawie swetra taka właśnie szeroka biżuteria.

piątek, 1 listopada 2019

Forest Treasures, wisior

Kocham las, uwielbiam drzewa. Miałam ogromne szczęście, przez większość swojego życia mieszkać niemal w środku lasu i nigdy nie zapomnę tego okresu. Ów las niestety z czasem karlał, robiąc miejsce pod kolejne zabudowy, aż finalnie stał się po prostu okazalszym parkiem, łączącym skraj mojego miasta z pobliską wsią, dziś będącą w sumie jego dzielnicą. Nie zapomnę jednak zapachu mchu po otworzeniu okna, wszędobylskich wiewiórek i ufnych sarenek podchodzących blisko ludzi. 

Sosny, świerki i modrzewie zamieniłam na jabłonie i dęby, więc drzewa wciąż są pierwszym, co widzę rano. Nie licząc męża ;)

Wisior stworzyłam na 13. ostatnią już inspirację konkursową do kalendarza Royal-Stone na 2020 rok - Grudniowe Dary Lasu.

poniedziałek, 14 października 2019

Jesienny liść, broszka

Wybarwiony jesienią liść już tu się pojawił, zrobiłam go na konkurs w zeszłym roku i od razu widziałam, że zrobię kolejny. Konkursy mają to do siebie, że biżuteria, którą na nie szyję, nie zawsze oddaje mnie w 100%. Zwykle temat narzuca pewne elementy, na które nie zdecydowałabym się w innym wypadku. Tamten liść był zbyt ozdobny, zatem kolejny nieco odchudziłam.

Nowa wersja jest prostsza i bardziej noszalna lecz nadal bardzo kolorowa i przykuwająca spojrzenia - dosłownie. Tak naprawdę wcale nie lubię, jak się ktoś na mnie gapi, a ten liść zagwarantował mi publiczną uwagę. Mniemam, że dlatego, że tak się podobał ;)

poniedziałek, 23 września 2019

Pumpkin up, kolczyki i przypinka

W zasadzie już jesień, chociaż liście jeszcze zielone, ale z rana zimno i już zdecydowanie nie wakacyjnie. Osobiście uwielbiam tę porę roku. Należę do grona dziwaków, którzy nie przepadają za latem, za to w chłodniejsze miesiące mogą podbijać świat. Poza tym bardzo lubię to, co oferuje wrześniowy warzywniak, ze szczególnym uwzględnieniem dyni.

Dlatego ta inspiracja do konkursu Royal Stone Kalendarz 2020 wywołała u mnie ogromny uśmiech.

Niemniej wcale nie miałam zamiaru brać w niej udziału. Nie czułam się w tym czasie najlepiej. Łokieć bardzo mi dokuczał, z drugiej strony pomyślałam, że to mimo wszystko oklepany motyw i nie stworzę nic oryginalnego więc why bother.

poniedziałek, 2 września 2019

Ocean Stories, broszka

Nigdy nie miałam do czynienia z wielką wodą, nie licząc potężnej ulewy wiele lat temu, która zastała mnie w drodze do domu. Mało nie utonęłam. Bałtyk widziałam krócej niż pół godziny, a że była już jesień, to nie odważyłam się zamoczyć w nim stopy. Zresztą nie wiem, czy i w sezonie chciałabym wchodzić doń jakąkolwiek częścią mojego ciała, bo wyglądał mało higienicznie. Tak więc niedane mi było zgłębić arkana wielkich akwenów. Nigdy nie widziałam rozgwiazdy, ani nawet większej muszli w ich naturalnym środowisku.

Do stworzenia tej broszki musiała mi wystarczyć wyobraźnia i Google. Mimo braku znajomości tematu motyw morski bardzo przypadł mi do gustu, gdy tylko usłyszałam o 10 inspiracji do kalendarza Royal Stone na 2020 rok - Muszle i Rozgwiazdy.


Oczami wyobraźni zobaczyłam rozgwiazdę wyłaniającą się z muszli. Ot cała historia mojej interpretacji. Rozrysowałam projekt i przeniosłam na filc. Potem pomyślałam, że fajnie byłoby nadać broszce trochę wypukłości i nieoczywistych kolorów. Bo czemu by nie.

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Kotek Błyskotek, przypinka

Rzadko robię przypinki, a to naprawdę wdzięczna odmiana broszki. Świetnie sprawdzi się na szalu, czy w klapie płaszcza, pod warunkiem, że nie jest zbyt okazała. Szpilka lubi lekkie formy, a ten kotek do takich należy.


Przypinka jest niewielkich rozmiarów, przez co jest też niesamowicie lekka.

sobota, 20 lipca 2019

Blue Flowers, kolia

Niebieskie kwiatki z mojej kolii to niezapominajki, jednak śmiało można by je nazwać prawdziwymi surwiwalowcami, albo górskimi wojownikami. W przeciwieństwie do odmiany uprawianej w ogródkach, ich wysokogórscy bracia są narażeni na silny wiatr, niskie temperatury, kiepskie podłoże i nierzadko na zachłannych turystów. Nie jest łatwo być niebieskim, z pozoru kruchym kwiatkiem, na górskiej skale. 
Moja kolia jest propozycją do ósmej inspiracji konkursu Royal Stone kalendarz 2020. Szyjąc ją czułam się jak te drobne kwiatki - słaba i prawie pokonana, ale dałam radę ;)

W tym roku postanowiłam podejść do konkursu bez stresu, uczestnicząc tylko w tych tematach, które naprawdę czuję. Niezapominajkę poczułam. Miałam prawie trzy tygodnie na pracę i wszystkie potrzebne materiały, co pomogło mi dodatkowo zaoszczędzić na czasie, więc cóż mogło się nie udać ;). Ostatecznie kończyłam szycie w niedzielę przez poniedziałkowym deadlinem, samej będąc prawie dead.

Najpierw wypadł remont, potem kilka nieplanowanych wyjazdów, a na dokładkę łokieć golfisty (i pomyśleć, że nigdy nie uprawiałam sportu). Kłopoty w poruszaniu ręką nadwyrężyły mi staw  mostkowo - żebrowy, przy bólu którego nawet armia golfistów to pikuś. Normalny człowiek rzuciłby w kąt robotę i pogrążył w bólu przy akompaniamencie wiertarek, jednak ja miałam trzy czwarte kolii i myśl o odpuszczeniu bolała bardziej, niż wszystkie stawy razem wzięte wraz z koniecznością słuchania niepoprawnej polszczyzny gwałconej bluzgami robotników za oknem.

Ból powoli mija, głównie dzięki mojej rehabilitantce oraz ulotnieniu się ekipy od remontu, kolia skończona, a ja wreszcie mam czas poleżeć. W końcu jest lato, wakacje - warto by się w końcu zrelaksować.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...